Tomasz Zbigniew Zapert: Polska transformacja ustrojowa to dla mnie głównie czas zmarnowanych szans. A dla pana?
Dr Michał Przeperski: Odzyskanie państwa, wyjście z zależności od Moskwy, możliwość decydowania o własnym życiu to ogromne osiągnięcia. Przecież pod koniec PRL powszechne było poczucie, że życie przecieka nam przez palce, a świat ucieka. Transformacja uwolniła niesamowitą energię. Zarazem sukces kraju nie sprawiał, że człowiek wyrzucony z pracy miał za co nakarmić dzieci. W dodatku często słyszał, że najwyraźniej „nie umiał się dostosować”. W swojej nowej książce próbuję przywrócić miejsce właśnie takim doświadczeniom. Ten sam człowiek mógł cieszyć się wolnością i przeżywać dramat utraty bezpieczeństwa. Nie musiał wybierać jednej z tych emocji. My tymczasem wciąż podsuwamy mu formularz z dwiema rubrykami: zachwyt albo potępienie. Dla mnie transformacja to skomplikowana mozaika.
Największą bolączkę stanowiło lawinowo rosnące bezrobocie?
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
