Z INNEJ PERSPEKTYWY Znana jest anegdota o facecie, który podczas choroby żony sam poszedł na Mszę Świętą i pytany potem, co było na kazaniu, nie bardzo pamiętał, więc powiedział, że ksiądz mówił o grzechu.
„Ale co mówił?” – dopytywała się żona. „No… był przeciwny” – odparł mąż. Otóż to, że Kościół jest przeciwny grzechowi, a nawet nalega, by go nie popełniać. Stąd ktoś, kto do kościoła nie chodzi, może mieć, niesłuszne zresztą, wrażenie, że Kościół do czegoś zmusza. A człowiek chce być wolny. Więc po co mu Kościół i wiara?
Jest w tym podejściu głębokie nieporozumienie. Dobrze oddaje to serial „Na wschód od Edenu” według klasycznej już powieści Johna Steinbecka. Końcowy odcinek serialu zatytułowano „Timshel”, co znaczy po hebrajsku „Możesz”.
Felieton został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
