UE chce narzucić absurdalne rygory na rybaków, a Sejm to proceduje. Szymański ostrzega

UE chce narzucić absurdalne rygory na rybaków, a Sejm to proceduje. Szymański ostrzega

Dodano: 
Poseł Konfederacji Krzysztof Szymański
Poseł Konfederacji Krzysztof Szymański Źródło: PAP / Albert Zawada
Poseł Konfederacji ostrzegł w Sejmie przed regulacjami założonymi w rządowym projekcie ustawy o rybołówstwie. Projekt jest procedowany, bo tak nakazała Unia Europejska.

Na trwającym posiedzeniu Sejmu procedowany jest rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o rybołówstwie morskim oraz ustawy o organizacji rynku rybnego. Projekt jest obecnie na etapie drugiego czytania i przy natłoku rozmaitych wydarzeń politycznych nie budzi zainteresowania mediów. Tymczasem sprawa jest poważna.

Unia Europejska każe zaostrzyć przepisy o rybołówstwie

Jak wskazują projektodawcy inicjatywa dotyczy "umożliwienia stosowania w krajowym porządku prawnym zrewidowanych przepisów Unii Europejskiej w zakresie kontroli rybołówstwa; projekt reguluje raportowanie działalności połowowej, monitorowanie statków rybackich, zdalne monitorowanie elektroniczne, weryfikację mocy silników i pojemności statków, ważenie produktów rybołówstwa, rejestry naruszeń i kapitanów, system punktów za poważne naruszenia, rybołówstwo rekreacyjne, elektroniczny obieg dokumentów na rynku rybnym oraz sankcje pieniężne".

Podczas dyskusji w Sejmie głos w przedmiocie tej sprawy zabrał m.in. Krzysztof Szymański, parlamentarzysta Konfederacji, która sprzeciwia się regulacjom w tak daleko idącym zakresie. Co ciekawe, projekt polski jest jeszcze bardziej rygorystyczny niż każe Bruksela.

Szymański: UE chce więcej kontroli, raportów, kar, a nawet kamer

Poseł zwrócił uwagę, że clou przepisów to jeszcze większe kontrolowanie rybaków przez urzędników i groźby kar finansowych. – Unia mówi, że trzeba wiedzieć, gdzie płynie rybak, trzeba śledzić jego łódź, trzeba kontrolować moc silnika, trzeba elektronicznie raportować połowy, trzeba kontrolować wyładunek, ważenie, sprzedaż. Na części jednostek trzeba instalować kamery, a do tego oczywiście cały system inspekcji i kar. I właśnie temu służy w dużej mierze ustawa, którą rząd przedstawił – powiedział.

Bruksela już ograniczyła przemysł portowy

Szymański wyraził stanowisko, że rzeczywistym problemem Bałtyku nie jest za słaba zdaniem UE kontrola.

– Wspólna polityka rybołówstwa ogranicza działalność połowową. Były coraz niższe limity, były okresy zamknięte, redukowano flotę, płacono za złomowanie jednostek, później płacono rybakom rekompensaty za to, że nie mogą łowić. I po tych wszystkich latach miejmy odwagę zapytać, jaki jest z tego efekt. Nie wolno prowadzić ukierunkowanych połowów dorsza wschodniego, nie wolno prowadzić ukierunkowanych połowów dorsza zachodniego, a problemy dotyczą kolejnych stad. Więc co Unia proponuje nam teraz? Jeszcze więcej tego samego, jeszcze więcej regulacji, jeszcze więcej raportowania, jeszcze więcej kontroli – ostrzegł parlamentarzysta.

Poseł zaapelował do Sejmu, by rozróżnił wielki połów przemysłowy od zwykłych, małych łodzi polskich rybaków, w których najmocniej uderzą nowe unijne rygory. Szymański podkreślił, że małe rybołówstwo zamiast takich regulacji powinno mieć minimum biurokracji i możliwość normalnej pracy. – Uwagi wymagają połowy przemysłowe, szczególnie wtedy, kiedy dotyczą śledzia i szprota, czyli gatunków mających znaczenie dla całego ekosystemu Bałtyku – powiedział Szymański.

Opracował: Grzegorz Grzymowicz
Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także