Niemiecki rynek mieszkaniowy utknął w martwym punkcie. Wprowadzenie uproszczenia procedur administracyjnych i przyśpieszenie wydawania pozwoleń na niewiele się zdało. Na placach budowy nie jest dobrze. Deweloperzy mają dokumenty szybciej, ale nie mają za co budować. Monachijski Instytut Badań Gospodarczych Ifo właśnie obniżył prognozę budowlaną i zapowiada najgorszy wynik od 15 lat.
– Musieliśmy skorygować dotychczasowe założenia, ponieważ koszty budowy mieszkań rosną, co jest m.in konsekwencją wojny z Iranem – powiedział ekspert Ifo ds. budownictwa Ludwig Dorffmeister w rozmowie z dziennikiem "Augsburger Allgemeine".
Niemcy budują najmniej mieszkań od 15 lat
Dorffmeister stwierdził, że w tym roku w Republice Federalnej powstanie zaledwie 185 tysięcy mieszkań – to aż o 20 tysięcy mniej niż w roku 2025. W ocenie analityka jest to rezultat trzech grup zagadnień: drastycznego wzrostu cen usług budowlanych, wysokich stóp procentowych, które podbiły koszty kredytów, oraz mniejszego wsparcia finansowego dla budownictwa.
Jak podkreślają eksperci branży mieszkaniowej, wprowadzona przez Berlin szybka ścieżka urzędowa (tzw. program "Bau-Turbo") okazała się kompletnie bezradna wobec realnych uwarunkować ekonomicznych. – Może ona wprawdzie przyspieszyć procedury zatwierdzania, nie rozwiązuje jednak problemu polegającego na tym, że wielu zatwierdzonych projektów u nie da się sfinansować – powiedział prezes Związku Niemieckich Przedsiębiorstw Mieszkaniowych i Deweloperskich, Axel Gedaschko.
Sytuacja pogarsza się również w budownictwie socjalnym. – Dla rodzin, młodych ludzi i wszystkich, którzy pilnie szukają mieszkania przystępnego cenowo, oznacza to jeszcze mniejsze szanse na znalezienie dachu nad głową w rozsądnej cenie – powiedział Gedaschko.
Czytaj też:
Nie wariactwa ideologiczne budują poparcie lewicy. Przyczyna dotyczy sprawy poważnej
