Okrutna śmierć z rąk bolszewików. Jak pozbyto się Romanowów

Okrutna śmierć z rąk bolszewików. Jak pozbyto się Romanowów

Dodano: 4
Mikołaj II z żoną i dziećmi. Rok 1913.
Mikołaj II z żoną i dziećmi. Rok 1913. / Źródło: Wikimedia Commons
Cokolwiek złego nie można by powiedzieć o panowaniu Mikołaja II Romanowa, to trzeba przyznać, że śmierć, jaka spotkała cara i jego rodzinę była niczym innym jak bestialskim zabójstwem. Rodzina carska zginęła z rąk komunistów 17 lipca 1918 r.

Po wybuchy rewolucji lutowej w Rosji, w roku 1917, car Mikołaj II Romanow, rozumiejąc, że nie ma szans utrzymać się dalej u władzy, abdykował. Wraz z rodziną umieszczono go w areszcie w Carskim Siole, gdzie cieszył się jednak względną swobodą, choć zdawał sobie sprawę z położenia w jakim się znalazł. Nic nie wskazywało, że powróci na tron, dlatego sytuacją swojej rodziny starał się zainteresować inne europejskie, koronowane głowy, a jednocześnie swoich krewnych – bez skutku. Nikt nie miał zamiaru pomagać Romanowom, oferując im azyl – nie chciano narażać się nowej, rosyjskiej władzy.

W sierpniu 1917 r. rodzina carska została przewieziona do Tobolska, gdzie przebywała, kiedy przez Rosję przetaczała się bolszewicka rewolucja październikowa. Sytuacja Mikołaja wyglądała coraz bardziej rozpaczliwie. Po październiku roku 1917, był już jedynie „obywatelem Romanowem”.

Bolszewicy obawiali się carskiej rodziny, choć trzymali ją w zamknięciu. Należało pozbyć się wszelkich wspomnień o dawnej Rosji, którą car przecież uosabiał. W całym kraju nie brakowało też jego popleczników, między innymi wśród „białych” – wojskowych, którzy wystąpili przeciwko komunistom, sprawiając im spore kłopoty.

W lutym 1918 r. zdecydowano o przewiezieniu Romanowów w głąb Rosji, do Jekaterynburga. Nastąpiło to dopiero w kwietniu, kiedy do miasta dotarł car wraz z żoną i córką Marią. W maju dowieziono pozostałe dzieci i wiernych Romanowom służących. Zostali umieszczeni w Domu Specjalnego Przeznaczenia, który de facto, był ich więzieniem. Panowały tam bardzo skromne warunki, rodzinie carskiej nie pozwolono też zabrać większej ilości rzeczy osobistych. Byli odcięci od świata.

Piwnica, w której zginęła rodzina Romanowów

O tym, co zrobić z carską rodziną, bolszewicy musieli rozmawiać przynajmniej od początku lipca. Obawiano się rychłego nadejścia „białych” i korpusu czechosłowackiego. Istniała obawa, że car dostałby się w ich ręce. Na to nie można było pozwolić.

16 lipca zgodę na zabicie cara i jego rodziny wydał na polecenie Lenina, Jakow Swierdłow, przewodniczący Ogólnorosyjskiego Centralnego Komitetu Wykonawczego Rad. Początkowo rozważano jedynie uśmiercenie cara, lecz bolszewicy doszli później do wniosku, że ocalała rodzina będzie stanowić problem, dlatego będzie lepiej, jeżeli nikt z Romanowów nie przeżyje.

W nocy z 16 na 17 lipca 1918 r. znienacka obudzono rodzinę carską. Wszystkim kazano zejść do piwnicy, tłumacząc, że w mieście panują zamieszki i muszą się schronić. Według niektórych historyków, Romanowowie mieli nie podejrzeć, że za chwilę zginą.

Po zejściu do piwnicy kazano im stanąć pod ścianą. Wydarzenia potoczyły się bardzo szybko. Jeden z bolszewików odczytał wyrok śmierci. Nim skończył czytać, inni otworzyli ogień. Car i jego żona zginęli od razu. Inaczej było z dziećmi, które pod ubraniem miały podszyte drogocenne kamienie. Kule prawdopodobnie odbiły się od klejnotów. Olga, Tatiana, Aleksandra, Anastazja i Aleksy choć ranni, nadal żyli i próbowali się ratować. Oprócz Romanowów w piwnicy byli z nimi także ich najbliżsi służący. Dym z karabinów oraz krzyki powodowały ogromne zamieszanie. Wszystkich zaczęto na oślep dźgać bagnetami, do niektórych strzelać. Dopiero po dziesięciu minutach zaczęto sprawdzać, czy wszystkie ofiary są martwe.

Zwłoki wynoszono na zewnątrz, gdzie czekała ciężarówka, mająca przewieść je do pobliskiego lasu. W tym czasie okazało się, że dwie z carskich córek nadal żyją- szybko dobito je bagnetami. Wszystkich zabitych rozebrano, a ich ubrania spalono. Ciała zostały wywiezione i wrzucone do nieczynnego szybu kopalni, gdzie dodatkowo oblano je kwasem siarkowym.

Minęło kilkadziesiąt lat, zanim carska rodzina doczekała chrześcijańskiego pochówku. Car, jego żona, trzy córki oraz członkowie dworu zostali pochowani dopiero w roku 1998. Ciała Aleksego i Marii odnaleziono 9 lat później.

Źródło: DoRzeczy.pl
+
 4
Czytaj także