Cyjanek, pałka, kula z Webleya? Czy Rasputina zabili Anglicy?
  • Grzegorz JaniszewskiAutor:Grzegorz Janiszewski

Cyjanek, pałka, kula z Webleya? Czy Rasputina zabili Anglicy?

Dodano: 2
Rasputin i jego wyznawcy, 1914 rok
Rasputin i jego wyznawcy, 1914 rok / Źródło: Wikimedia Commons
Rasputin. Jedna z najbardziej mrocznych i zagadkowych postaci w historii. 30 grudnia mija 105. rocznica jego śmierci. Jak zginął człowiek, który zyskał tak wielkie wpływy na carskim dworze w Rosji? Kto zabił Rasputina?

Właśnie mija 105. rocznica śmierci Grigorija Rasputina. Tajemniczy mistyk i kaznodzieja do dzisiaj wzbudza wiele kontrowersji, a okoliczności jego zabójstwa nie zostały do końca wyjaśnione. Jego legenda zaczęła żyć własnym życiem, stając się kanwą licznych filmów, książek i piosenek. Rasputin zwykle przedstawiany jest w nich jako reprezentant ciemnych mocy, rozpustnik i pijanica, a zarazem głęboko wierzący, uduchowiony mistyk. Jak w groteskowym wykonaniu piosenki Boney M. na festiwalu w Sopocie. Wokalistki w kokosznikach na głowach wyśpiewywały "Ra-Ra-Rasputin, lover of the Russian queen", a Bobbie Farell tańczył do taktu dziwaczny taniec imitujący kozaczoka. Wypisz, wymaluj, niepojęta Rosja w oczach racjonalnego Zachodu.

Wydaje się jednak, że prawda jak zwykle leży gdzie indziej.

Z „rosyjskiego błota”, na carski dwór

Rasputin – niepiśmienny chłop pochodzący z syberyjskiej wsi Pokrowskoje koło Tiumenia na Syberii, pod koniec lat 80. XIX w. zaczął przemierzać Rosję, głosząc swoje nie do końca zrozumiałe kazania i uzdrawiając chorych. Wcześniej nie prowadził się zbyt dobrze. W rodzinnej wsi znany był ze skłonności do kobiet, alkoholu i cudzych rzeczy. Odnowę moralną miał przeżyć po śmierci 6-miesięcznego, pierworodnego syna. Odwiedzał święte rosyjskie miejsca prawosławia, wybrał się też na Górę Athos.

Zyskał sporą sławę i popularność, skupiając wokół siebie krąg oddanych wielbicielek i wielbicieli, uznających go za jasnowidza i uzdrowiciela. Do rytuałów owego bractwa należały ekstatyczne śpiewy i tańce, zmieniające się też w orgie. Władze cerkiewne wszczęły nawet w jego sprawie dochodzenie, obawiając się, że mają do czynienia z jakąś nową odmianą ruchu chłystów. W końcu jednak nie dopatrzyły się w nauczaniu Rasputina herezji. Rosję przemierzały rzesze świętych „starców”, głoszących rychłe nadejście Królestwa Bożego i zalecających oddawanie się przeróżnym praktykom, od ascezy po powstrzymywanie się od jedzenia cebuli. Jeżeli nie zagrażali caratowi i cerkwi, zwykle zostawiano ich w spokoju. W tym czasie – głównie z powodu dokonywanych uzdrowień – sława Rasputina, który mimo młodego jeszcze wieku też zaczął być nazywany „starcem” rosła, podobnie jak jego apetyt na zaszczyty.

Okładka cerkiewnej sprawy Rasputina podejrzewanego o herezję

Na carski dwór w listopadzie 1905 r. wprowadziły go czarnogórskie księżniczki Milica i Anastazja, pożenione ze stryjami monarchy. Drugi już raz odegrały fatalną rolę. Nazywane na dworze „czarną zarazą”, zainteresowane okultyzmem i skłonne do mistycyzmu, przed czterema laty przedstawiły carycy francuskiego szarlatana dr Philippe'a, który potrafił jej wmówić urojoną ciąże. W dodatku rodzaju męskiego. Rasputin zresztą nie był pierwszym mistykiem na dworze i początkowo nie zwrócił uwagi cesarskiej pary.

Być może dalej emablowałby damy lepszej i gorszej konduity, przepowiadał rychły koniec świata i uzdrawiał chorych, gdyby nie choroba następcy tronu. Urodzony w 1904 r., długo wyczekiwany Aleksy cierpiał na hemofilię, którą odziedziczył po matce. Rasputin, sobie tylko znanymi sposobami, potrafił powstrzymywać zagrażające życiu cesarzewicza krwotoki.

Prawdziwą karierę na dworze zaczął robić od czasu, kiedy w październiku 1912 r. uratował Aleksego od pewnej – w opinii zajmujących się nim lekarzy – śmierci. Nie było go nawet wtedy w Spale, gdzie przebywał carski dwór. Rasputin przesłał modlitwy z Petersburga telegrafem. „Bóg usłyszał Twoje modlitwy i ujrzał Twoje łzy. Nie bój się. Twój syn będzie żył”. Odczytane przy łożu śmierci Aleksego słowa sprawiły, że ten nagle i niespodziewanie wyzdrowiał. Odtąd uzdrowiciel miał swobodny wstęp na carski dwór, gdzie panowała ścisła etykieta. Rasputin nic sobie z tego nie robił, zwracając się do cara per „ojczulku”, a do carycy „mateczko”.

Mikołaj na to pozwalał, ale nigdy do końca nie zaufał „starcowi”. Co innego Aleksandra, która drżąc o życie syna i nie potrafiąc zaaklimatyzować się w obłudnym i pełnym intryg światku petersburskiej arystokracji, traktowała go nie tylko jak duchowego, ale i praktycznego przewodnika, pokazującego Rosję taką, jaka ona była naprawdę. Jak pisał Simon Sebag Montefiore: „więź Rasputina z cesarską parą, ucieleśniała więź z rosyjskim chłopstwem, które jak wierzyli Romanowowie było podporą dynastii, a jego lubieżność i rozpusta świadczyły, że jest człowiekiem nie z tego świata, jak Chrystus”.

Prawie pełnia władzy

W 1915 r. zmieniła się sytuacja na froncie zachodnim. Dotychczas Rosjanie utrzymywali strategiczną inicjatywę w walkach z armią Austro – Węgier, realnie zagrażając zajęciem Krakowa i Górnego Śląska. Jednak kiedy w maju pod Gorlicami do akcji wkroczyli Niemcy, rosyjska armia została wzięta w kleszcze z Prus Wschodnich od północy, a od południa z Karpat. Zaczął się generalny odwrót, zakończony dopiero na linii Baranowicze – Pińsk – Tarnopol.

Od początku wojny rosyjskie straty wyniosły już 1,5 miliona żołnierzy. Morale ludności zaczynało gwałtownie spadać. Żeby je podreperować, car zwolnił głównodowodzącego – wielkiego księcia Mikołaja Mikołajewicza i sam – mimo nikłych kompetencji w tym zakresie – objął dowodzenie. Odtąd większość czasu spędzał w kwaterze głównej w Mohylewie. W Piotrogrodzie zaczęła rządzić caryca, z nieodłącznym Rasputinem u boku. Ten, przekonany o swojej misji uratowania znajdującej się w ciężkim położeniu Rosji uzyskał realny wpływ na politykę państwa.

Dom Rasputina, ul. Gorochowa, Piotrogród

Przez jego mieszkanie na Gorochowej 64 w stolicy, przewijały się tłumy interesantów, prosząc już nie tylko o uzdrowienie krewnych, ale i załatwienie spraw w urzędach, stanowiska i nominacje. Rasputin w końcu nauczył się jako tako pisać i czytać, a jego prośby, spisywane na malutkich karteczkach miały moc równą carskim ukazom. Dzięki takiej protekcji obsadzane były najwyższe państwowe stanowiska. Griszka nie przejmował się też konwenansami, wygrażając ministrom połamaniem kości i wyrzucaniem ze stanowisk, co zwykle – w zbiurokratyzowanej i ociężałej urzędniczej machinie – przynosiło błyskawiczne skutki.

„Starzec” wypromował Borysa Stürmera na premiera w 1916 r. Dzięki niemu ministrem spraw wewnętrznych został chory wenerycznie Aleksander Protopopow, a petersburskim metropolitą znany z seksualnych skandali biskup Pitirim. W ciężkich latach 1915-1917, głównie dzięki kaprysom Aleksandry Fiodorowny i podszeptom Rasputina, przez rząd przewinęło się czterech premierów, pięciu ministrów spraw wewnętrznych i 3 spraw zagranicznych.

Wróg publiczny numer jeden

Rasputin nie wzbraniał się przy tym od pobierania pieniędzy od petentów. Nie zatrzymywał ich zresztą zwykle dla siebie. Przeważnie obdarowywał nimi przychodzących z prośbą o wsparcie materialne.

Nic więc dziwnego, że narobił sobie wielu wrogów. Arystokraci i elity nie mogły go znieść, uważając za prostaka, który doprowadzi do upadku panującą dynastię. Czarnosecińcy mieli go za filosemitę i germanofila, trzymającego z niepopularną na dworze carycą, w dodatku z pochodzenia Niemką. Nie znosili go ówcześni rosyjscy demokraci, postrzegając jako nieracjonalną „Ciemną Siłę”, stojącą na drodze do normalizacji stosunków w Rosji na wzór zachodni. Wcale też nie kochał go rosyjski lud.

Dymitr Pawłowicz z wielkimi księżnymi Marią i Anastazją

Masowo były rozpowszechniane karykatury przedstawiające związki carskiej rodziny z Rasputinem. Ulotki ukazywały Mikołaja i Aleksandrę jako marionetki Griszki albo w obsceniczny sposób przedstawiały carycę, a nawet wielkie księżne i damy dworu jako jego harem. Drukowano ich tyle, że bez przeszkód docierały do ludzi, a stójkowi byli bezsilni, mimo że art. 103 rosyjskiego kodeksu karnego przewidywał do 8 lat katorgi za obrażanie carskiej rodziny.

Za Rasputina wzięli się również funkcjonariusze Ochrany. Pod pozorem zapewnienia mu bezpieczeństwa, śledzili każdy jego krok. Zatrudniono nawet sobowtóra, który był odpowiedzialny za część knajpianych i seksualnych wybryków, przypisywanych oryginałowi. Raporty i zdjęcia z owych prawdziwych i sprowokowanych wyczynów trafiały później na biurko cara, który jednak nie śmiał sprzeciwić się swojej zafascynowanej „starcem” żonie. Dochodziło do tego, że Rasputin wskazywał głównodowodzącemu czas i kierunki prowadzenia ofensyw na froncie.

Trzeba przyznać, że Rasputin miał też oddane grono zwolenników. Przede wszystkim kobiet, często z arystokratycznych domów, które uważały go za bożego pomazańca i starały na wszelkie sposoby chronić. „Święty starzec” na pewno na swój sposób głęboko wierzył w Boga i swoją misję, a seksualne praktyki traktował jako sposób zbliżenia do niego. Z pewnością jednak ani caryca ani tym bardziej jej córki nie były kochankami Rasputina.

Miarka się przebrała

Odpowiedzialność za fatalną sytuację w jakiej znalazła się Rosja spadała w dużej części na ekscentrycznego doradcę monarchinii. Powszechne było przekonanie, że tylko jego eliminacja umożliwi wyjście kraju z wojennej i społecznej matni. Car pozbawiony jego podszeptów zacząłby racjonalnie rządzić albo abdykował, powierzając tron komuś bardziej zdecydowanemu. Kwestią czasu było, kiedy na Rasputina zorganizowany zostanie skuteczny zamach. Do tej pory przeżył już ich kilka.

Feliks i Irina Jusupowowie

Oficjalna wersja do dzisiaj głosi, że zabójstwo był dziełem kilku patriotów, którzy chcieli w ten sposób ocalić monarchię i Rosję.

Feliks Jusupow – spadkobierca jednej z najbogatszych rosyjskich rodzin, absolwent Oxfordu. Wielki Książe Dymitr Pawłowicz – półsierota wychowywany na carskim dworze i traktowany przez Mikołaja i Aleksandrę jak własny syn i poważny pretendent do tronu w związku z chorobą Aleksego. Władimir Puryszkiewicz – pochodzący z Besarabii deputowany do Dumy, założyciel i jeden z najaktywniejszych działaczy Czarnej Sotni.

Do spółki dobrali sobie przebywającego na rekonwalescencji w szpitalu prowadzonym przez żonę Jusupowa porucznika gwardii Siergieja Suchotina i lekarza ze zorganizowanego przez Puryszkiewicza pociągu sanitarnego Stanisława Łazowerta, który miał służyć jako kierowca, tudzież stwierdzić zgon ofiary.

Błogosławieństwo czy groźba?

Plan był dosyć prosty. Rasputin miał zostać zwabiony do pałacu Jusupowa na nabrzeżu przepływającej przez miasto Mojki 29 grudnia 1916 r. (kalendarza gregoriańskiego), pod pretekstem poznania, czy też uleczenia bólu głowy żony Jusupowa, Iriny – znanej petersburskiej piękności. Tutaj, w niedawno wyremontowanej i przerobionej na salonik z kominkiem sali w piwnicach pałacu, miał zostać poczęstowany ciastkami nafaszerowanymi cyjankiem i w ten sam sposób zaprawionym winem. Po piętnastu minutach miał już nie żyć. Dla zmylenia tropów, Suchotin miał przebrać się w płaszcz martwego Rasputina i demonstracyjnie opuścić pałac, a Łazowert wywieźć ciało samochodem.

Rasputin do pałacu przybył późno w nocy, razem z Jusupowem. Został usadzony w piwnicy, na stole czekały już zatrute ciastka. Mimo, że zjadł ich ponoć cały talerz i popił trzema kieliszkami madery z cyjankiem, nie zwalił się martwy pod stół. Stał się jedynie senny i zaczął głośno bekać. Cierpliwie czekał na Irinę, która miała zejść do niego po skończonym przyjęciu na górze. W końcu zniecierpliwiony Jusupow poszedł do czekających na górze pozostałych zamachowców po radę. Potem zszedł na dół z pistoletem i strzelił do Rasputina, trafiając go w pierś. Na odgłos wystrzału wspólnicy zbiegli na dół i zobaczyli „starca” leżącego w agonii na niedźwiedziej skórze. Pewni, że to jego ostatnie chwile, poszli zorganizować transport zwłok. Jusupow, chcąc jeszcze raz upewnić się, że ofiara nie żyje, pochylił się nad nią. Wtedy Rasputin otworzył oczy, spojrzał na księcia swoim przeszywającym wzrokiem, a potem rycząc wybiegł na pałacowy dziedziniec. Za nim ruszył Puryszkiewicz, który strzelił uciekającemu w plecy i tył głowy, powalając na ziemię. Wtedy nadbiegł Jusupow, który zaczął okładać leżącego na śniegu Rasputina gumową pałką.

Ciało zostało skrępowane i samochodem zawiezione na Most Piotrowski na Małej Newie, skąd Puryszkiewicz, Łazowert i Suchotin zrzucili je do przerębla. Puryszkiewicz z Łazowertem odjechali pociągiem sanitarnym na front, a Jusupow z Dymitrem Pawłowiczem pozostali w Petersburgu, czekając na rozwój wydarzeń. Oczywiście nie musieli czekać długo.

Władimir Puryszkiewicz

Zniknięcie Rasputina zostało nad ranem zauważone przez śledzącą go Ochranę. Strzały w pałacu Jusupowa były też słyszane na leżącym po drugiej stronie rzeki posterunku policji. Jusupow kazał służącemu zastrzelić psa i przeciągnąć po krwawych śladach na dziedzińcu, ale prawda szybko wyszła na jaw. Na drewnianych filarach Mostu Piotrowskiego znaleziono ślady krwi i kalosz. Sprowadzeni nurkowie wyłowili spod lodu zmasakrowane ciało i ułożyli na sankach. Jedna ręka topielca wyzwoliła się z więzów, którymi był skrępowany i zastygła wzniesiona do góry, w geście błogosławieństwa, a może groźby.

Prawda wychodzi na jaw powoli

Morderstwo nie było zaskoczeniem w Piotrogrodzie. Policja ślady zabójców miała w zasadzie od początku w swoich rękach. Jusupow i Dymitr Pawłowicz od razu przyznali się do winy carowi, który niezwłocznie wrócił z Mohylewa. Tłumaczyli, że chcieli rozprawić się ze złem, zagrażającym carskiej rodzinie i Rosji. Mikołaj po kilku dniach kazał zamknąć sprawę, mimo, że Aleksandra domagała się dla sprawców natychmiastowej kary śmierci. Jusupow za karę został wygnany do swojej posiadłości Rakitnoje koło Kurska, a Dymitr Pawłowicz skierowany na front do Persji. Wkrótce rozpoczęła się Rewolucja Lutowa, potem Październikowa, a po Rasputinie oprócz rodziny i grona wielbicielek nikt nie płakał. Jednak tajemnica jego śmierci, a zwłaszcza mocodawców tej zbrodni nie została wyjaśniona.

Przez wiele lat powtarzano opowieść Jusupowa i Puryszkiewicza o demonie, który przeżył dawkę cyjanku, która zabiłaby konia, śmiertelne strzały z pistoletu, a zginął dopiero pod lodem, utopiony w przeręblu Małej Newy. Mało kto zauważał, że w opowieściach głównych aktorów sprawy są takie nieścisłości i sprzeczności, że nie może być ona prawdziwa.
Jednak prawda wchodziła na jaw bardzo powoli.

Rewolwer Webley MK IV. Z podobnej broni został zastrzelony Rasputin (na zdjęciu wersja późniejsza)

Zaginione przez lata dokumenty ze śledztwa w sprawie morderstwa pojawiły się na akcji Sotheby's w Londynie w 1995 r., wywiezione potajemnie z Rosji. Wynika z nich jasno, że w spisek zaangażowane były inne osoby, również z kręgów ówczesnej petersburskiej elity. Materiały te, w konfrontacji z opowieściami zabójców jeszcze bardziej gmatwały sprawę, wskazując, że mordercą mógł być książę Dymitr Pawłowicz, strzelający do „starca” w tył głowy z rewolweru. Nie musiał się obawiać za to kary jako członek rodu Romanowów, jednak zbrodnia przekreślałaby jego szanse na tron w razie abdykacji Mikołaja II. Przez to winę mógł wziąć na siebie Puryszkiewicz.

Krótko po upadku ZSRR na policyjnej wymianie w Petersburgu przebywał inspektor Scotland Yardu Richard Cullen. Zainteresował się tam opowieściami rosyjskich milicjantów o zabójstwie Rasputina. Pokazano mu też część dokumentów dotyczących zbrodni. Razem z brytyjskim historykiem wywiadu Andrew Cookiem przeprowadzili śledztwo, które doprowadziło do zaskakujących rezultatów.

Perfidny Albion

Brytyjczycy byli poważnie zaniepokojeni możliwością zawarcia przez wyczerpaną i zagrożoną wybuchem rewolucji Rosję separatystycznego pokoju z Niemcami. Pozwoliłoby to zwolnić potężne niemieckie siły ze wschodu na front zachodni i spróbować zadać decydujący cios Anglikom i Francuzom, jeszcze przed wejściem do wojny Amerykanów. Jak realna była to groźba, może świadczyć sukces „Kaiserschlacht”, czyli niemieckich wiosennych ofensyw, przeprowadzonych po zawarciu Traktatu Brzeskiego w marcu 1918 r. Niemcy dotarli wówczas znów nad Marnę, jednak braki w aprowizacji i postępujące zmęczenie społeczeństwa i wojska zdecydowały o klęsce operacji. Dwa lata wcześniej mogło się udać. Wilhelm II do tego czasu też zdał sobie sprawę, że został wmanewrowany w konflikt nie do wygrania na dwa fronty. Anglicy odmawiali negocjacji pokojowych, mogąc prowadzić wojnę „do ostatniego Rosjanina”.

Aranżacja zamachu w pałacu Jusupowa

Rasputin ze swoimi protegowanymi Stürmerem i Protopopowem w oczach Brytyjczyków uchodzili za germanofilów, dążących do zawarcia pokoju. Podobnie postrzegana była caryca Aleksandra. Nietrudno więc było sobie wyobrazić, jakie skutki może mieć dalszy wpływ „świętego starca” na cesarską parę. Rasputin rzeczywiście próbował zapobiec wciągnięciu Rosji do wojny jeszcze przed jej wybuchem, prorokując, że przysporzy ona wielkich nieszczęść. Od 1916 r. coraz częściej nalegał na cara w sprawie zawarcia pokoju z Niemcami. Nie było jednak żadnych choćby poszlak, że mógł dla nich pracować.

Z ustaleń Cullena i Cooka wynika, że operacja usunięcia Rasputina miała być planowana już od początku 1916 r. Było to tym łatwiejsze, że Wielka Brytania jako sojusznik Rosji utrzymywała w Piotrogrodzie misję wojskową. W istocie była to przykrywka dla działalności MI6. Placówka liczyła 18 pracowników, mniej więcej po połowie żołnierzy i cywili, z siedzibą w hotelu Astoria.

Latem 1916 r. jako rezydent wywiadu, przybył tam Samuel Hoare, który informował Szefa MI6 Mansfielda Cumminga, że Rasputin za niemieckie pieniądze ma nakłonić Aleksandrę Fiodorowną do zawarcia separatystycznego pokoju z Niemcami. Potem poszłoby pewnie gładko. Jak pisał o wpływach Rasputina korespondent „Times'a” w Petersburgu Robert Wilton: „Caryca przekazuje to potem carowi i sprawa jest załatwiona. Przypomina to sytuację na dworze bizantyjskim”.

Plan wyeliminowania Rasputina miał zostać przedstawiony brytyjskiemu premierowi Herbertowi Asquithowi, który go zaakceptował. Do Piotrogrodu razem z Hoarem przybył inny agent MI6, Oswald Rayner. Był on dobrym znajomym księcia Feliksa Jusupowa, z którym studiował na Oksfordzie. Być może łączył go z nim intymny związek. Nie były to jeszcze czasy coming outów, więc możemy tylko spekulować, w jakich okolicznościach mógł zostać zawiązany spisek.

W każdym razie Jusupow był homoseksualistą i fetyszystą. Lubił przebierać się w damskie ubrania, i występował nawet w takim przebraniu, śpiewając w jednym z piotrogrodzkich kabaretów. Jego ojciec próbował leczyć go z homoseksualizmu. Terapia prowadzona przez samego Rasputina nie powiodła się. Homoseksualistą był również Dymitr Pawłowicz. Być może Rasputin powiedział o ich skłonnościach carowi. Mogło to być powodem zablokowania przez Mikołaja kariery wojskowej Jusupowa i małżeństwa Dymitra z jedną z wielkich księżniczek. Obaj mieli więc powody, żeby nienawidzić “starca”. Puryszkiewicz z kolei nie był zbyt zrównoważony psychicznie. Żeby wyrazić dezaprobatę dla Dumy, kiedyś przyszedł na jej obrady z różą w rozporku, podczas posiedzeń chodził po sali i wykrzykiwał przekleństwa, potrafił rzucić szklanką z wodą w szefa partii kadetów Pawła Milukowa.

Oswald Rayner

Skompletowanie takiego zespołu do likwidacji Rasputina mogło skutecznie zatrzeć ślady prowadzące do Anglików. Zwłaszcza, że Dymitr Pawłowicz jako jeden z Romanowów w zasadzie był nietykalny. Mimo to, wersja zakładająca udział personelu brytyjskiej placówki w zamachu, była od początku rozpatrywana przez śledczych.

Mikołaj II po otrzymaniu wiadomości o śmierci Rasputina niezwłocznie wrócił do Piotrogrodu i wezwał do siebie brytyjskiego ambasadora Georga Buchanana, którego zapytał o obecność w pałacu Jusupowa w noc zabójstwa dwóch brytyjskich oficerów. Ambasador wszystkiemu zaprzeczył, twierdząc, że monarcha ma złe informacje. Mikołaj zadowolił się tym wyjaśnieniem – swoim zwyczajem trudne sprawy zamiatał zwykle pod dywan.

Dokładniejsze zbadanie morderstwa, pewnie wskazałoby prawdziwych sprawców. Ochrana i policja – przynajmniej w Piotrogrodzie – w zakresie kryminalistyki stała na wysokim poziomie, porównywalnym do państw zachodnich. Nawet po latach, badając zachowaną dokumentację można było dojść do zaskakujących wniosków.

Demon dobity angielską kulą

W 1993 r. zespół pod kierownictwem eksperta – patologa, dr Władimira Żdanowa zbadał dokumenty z sekcji i stwierdził, że na głowie denata były ślady serii ciosów ciężkimi, tępymi narzędziami. Nie zostały one spowodowane przez upadek z mostu. Ofiara miała wyłupione oko i zmiażdżone genitalia. Czy takie obrażenia mogły zostać spowodowane okładaniem umierającego Rasputina pałką przez Jusupowa? Bardzo wątpliwe. Prawdopodobne jest natomiast, że „starzec” był przed śmiercią długo i okrutnie torturowany.

Profesor Derrick Pounder – kierownik katedry medycyny sądowej Uniwersytetu Dundee, badając na zlecenie Cooka zachowane w aktach sprawy zdjęcia stwierdził, że rana na czole – o której nie wspominali zamachowcy – musiała zostać spowodowana bezpłaszczowym, ołowianym pociskiem dużego kalibru. Odpadały więc Browning Jusupowa kalibru 6,35 mm i Savage Puryszkiewicza – 7,65 mm. Doskonale natomiast pasowałaby ulubiona broń brytyjskich oficerów – rewolwer Webley kalibru 11,56, strzelający zakazanymi przez konwencje haskie ołowianymi pociskami bez płaszcza. Mógł go używać Oswald Rayner, który po latach zwierzył się swojej kuzynce Rose Jones, że przebywał w noc zamachu w pałacu Rasputina. Ten fakt potwierdziła również Cullenowi córka Raynera, który miał pokazywać rodzinie sygnet z wprawionym pociskiem, którym dobito ofiarę.

Kotłownia Instytutu Politechnicznego w Piotrogrodzie, gdzie zostało spalone ciało Rasputina

Kilka dni po zamachu jeden z członków brytyjskiej misji Steven Alley pisał do innego domniemanego spiskowca, który miesiąc wcześniej opuścił Piotrogród, żeby wysadzać szyby naftowe w zajmowanej przez Niemców Rumunii, Johna Scale'a:

„Mimo, że sprawy nie poszły całkowicie zgodnie z planem, nasze cele zostały osiągnięte. Reakcja na likwidację Ciemnej Siły dobrze przyjęta przez wszystkich. Zostało postawionych parę pytań o szersze zaangażowanie. Rayner stracił panowanie nad sytuacją. Opisze ci to bez wątpienia po twoim powrocie”.

Doktor Łazowert na łożu śmierci przyznał, że nie podawał Rasputinowi żadnej trucizny.

Zabójstwo Rasputina mogło więc wyglądać zupełnie inaczej, niż w popularnych opowieściach. „Starzec” mógł zostać zwabiony do specjalnie zaaranżowanej, dźwiękoszczelnej piwnicy w pałacu Jusupowa, tam okrutnie torturowany w celu uzyskania informacji o wspólnikach z niemieckiego wywiadu i zamiarów carycy w sprawie zawarcia separatystycznego pokoju z Niemcami. Coś jednak poszło nie tak, i zamiast umrzeć po cichu, znalazł się na dziedzińcu, gdzie otrzymał zabójczy postrzał z angielskiego rewolweru. Córka Scale'a w wywiadzie dla BBC wspominała, że ojciec mówił jej, że nigdy nie spotkał osoby z tak mroczną aurą, jak u Rasputina. Kiedy Scale zbliżał się do niego, miał odczuwać fizyczny ból. Być może więc zamachowcy stracili panowanie nad sobą pod wpływem parapsychicznych zdolności swojej ofiary.

Do tego dorobiono legendę o „demonie”, który mimo że otruty i postrzelony nie chciał umrzeć. Martwe ciało wrzucono do rzeki, rozpowiadając, że w końcu się utopił. Nie po to, żeby zatrzeć ślady, ale żeby zapobiec wpływowi „starca” nawet po śmierci. Cerkiew prawosławna nie kanonizuje topielców.

Jusupow do śmierci w 1967 r. trzymał się wersji opisanej w swojej książce i dziennikach Puryszkiewicza, wielokrotnie zmieniając szczegóły opowieści. Cały czas jednak twierdził, że w Rasputinie kryła się główna przyczyna nieszczęść, które spotkały Rosję. Jego zabójstwo zlikwidowało”diabelską siłę”, która omotała Mikołaja II i jego żonę.

Puryszkiewicz zmarł w 1920 r. na tyfus na południu Rosji, dziwnym trafem wypuszczony z aresztu Czeki przez samego Dzierżyńskiego. Dymitr Pawłowicz, podobnie jak Jusupow zostali wywiezieni z Rosji na brytyjskich okrętach wojennych. Sprawa Rasputina była też prawdopodobnie najważniejszym z powodów, dla których Jerzy V odmówił schronienia w Wielkiej Brytanii carskiej rodzinie. Zakończyło się to dla niej masakrą w domu Ipatiewa w Jekaterynburgu 17 lipca 1918 r. Większość brytyjskich materiałów związanych z tą zbrodnią do dnia dzisiejszego jest utajniona.

Rosja upada, czyli wszystko zgodnie z planem

Spiskowcy pewnie nie podejrzewali, że eliminacja „Ciemnej Siły” będzie jednym z wydarzeń, które popchną Rosję w zupełnie innym kierunku, niż się spodziewali. Władza cara nie została wzmocniona. Słabego Mikołaja II zastąpiły miotające się od ściany do ściany Duma i Rząd Tymczasowy, który jednak do końca lojalnie trwał przy sojusznikach z Ententy. Stany Zjednoczone przystąpiły do wojny w kwietniu 1917 r. Kiedy bolszewicy w marcu następnego roku zawarli Traktat Brzeski, w Europie było już milion amerykańskich żołnierzy i setki tysięcy ton zaopatrzenia zza oceanu. Brytyjski plan się powiódł.

Jednymi z pierwszych decyzji Aleksandra Kiereńskiego jako ministra sprawiedliwości były ostateczne zakończenie sprawy Rasputina – mimo że wracano do wielu innych niewyjaśnionych spraw z carskich czasów, i odnalezienie jego zwłok, które zostały ekshumowane i spalone, a prochy rozrzucone. Kiereński zwolnił też ze szpitala psychiatrycznego Chionię Gusiewą, która w 1914 r. dokonała zamachu na Rasputina. Wbiła mu nóż w brzuch w jego rodzinnej wsi, akurat w czasie kiedy car decydował o udziale Rosji w I wojnie światowej. Pozbawiony szybkiej pomocy lekarskiej „starzec”, prawie pożegnał się wtedy z życiem.

Taka historia mogła wydarzyć się tylko w Rosji. Kochająca matka, chcąc ratować następce tronu, prowadzi dynastię do upadku. Prostemu chłopu, udaje się wcisnąć na imperialne salony, ale jak żona rybaka z bajki Puszkina, żąda coraz więcej i więcej, a rosyjskie ciemne, nieme morze burzy się coraz bardziej, zapowiadając krach państwa i gehennę społeczeństwa. W końcu proroctwo Rasputina, że wkrótce po jego śmierci upadnie dynastia Romanowów i Rosja wypełniło się. Mistyka i rosyjska duchowość uległy przed niezawodną kulą z ulubionej broni angielskich dżentelmenów, wystrzeloną przez pragmatyka, kierującego się interesem swojego imperium.

Jak było naprawdę i czy do tej śmierci przyczynili się Anglicy, do dzisiaj pozostaje tajemnicą. Podobnie jak wiele innych faktów, z życia „świętego starca”, a nawet zdarzeń, które nastąpiły po jego śmierci. Bobby Farell, wykrzykujący w 1979 r. w Sopocie swoje słynne „Ra-Ra-Rasputin”, zmarł po koncercie, w pokoju hotelowym w Sankt Petersburgu, 30 grudnia 2010 r. Dokładnie w rocznicę śmierci bohatera swojej piosenki.

Czytaj też:
Okrutna śmierć z rąk bolszewików. Jak pozbyto się Romanowów
Czytaj też:
Przeżył 10 zamachów. Tylko Piotr Stołypin mógł zatrzymać bolszewików
Czytaj też:
Rewolucja październikowa. Jak komuniści przejęli władzę (i nadal trzymają się mocno)

Źródło: DoRzeczy.pl
 2
Czytaj także