Prezydent Nawrocki w trakcie wizyty na Filipinach miał okazję spotkać się z Manny'm Pacquiao, jednym z najlepszych pięściarzy w historii. Polityk i sportowiec odbyli krótką sesję treningową, z której nagranie zostało zamieszczone w mediach społecznościowych, gdzie cieszy się dużą popularnością. Po spotkaniu Pacquiao napisał, że trenowanie z Nawrockim było dla niego zaszczytem.
Krytyka, jaką wywołało spotkanie, zmusiła szefa prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej do zabrania głosu. Marcin Przydacz wskazał, że "inicjatorem spotkanie Pana Prezydenta z wielokrotnym mistrzem świata Mannym Pacquiao była strona filipińska".
"To nasi filipińscy partnerzy zgłosili propozycję spotkania. Zaproponowano spotkanie w dowolnym wybranym przez Pana Prezydenta miejscu, wskazując również kilka potencjalnych lokalizacji. Prezydent wybrał kultowy klub bokserski Elorde, który Mistrz objął swoją opieką i w którym wspiera ambitnych młodych bokserów pochodzących z biedniejszych dzielnic" – napisał.
Przydacz wskazał, że absurdalne są zarzuty, że strona polska zapłaciła za spotkanie z byłym mistrzem świata w boksie. Takie twierdzenia mają na celu jedynie "zdyskredytowanie ważnego elementu dobrej wizyty na Filipinach". Równie niedorzeczne jest, jak wskazał polityk, "wskazywanie na brak adekwatności w wymianie prezentów".
"Widać jak wielkie emocje, powodowane «żalem wewnętrznym», budzi ta wizyta wśród części polityków rządowych" – zakończył swój wpis szef Biura Polityki Międzynarodowej w KPRP.
Wysocka-Schnepf nie odpuszcza
Tłumaczenia te nie przekonały przedstawicielki TVP Info.
"Pacquiao wspierał byłego prezydenta Rodrigo Duterte w akcji masowego zabijania bez sądu podejrzanych o narkomanię. MTK oskarżył Duterte o zbrodnie przeciwko ludzkości. Czy PKN spotkał się z Marią Ressą, pokojową noblistką walczącą o wolność słowa na Filipinach?" – pyta z niesmakiem Dorota Wysocka-Schnepf.
Duterte został aresztowany w marcu 2025 roku po tym, jak wrócił z Hongkongu do Filipin. Stało się to na podstawie nakazu wydanego przez Międzynarodowy Trybunał Karny. Były prezydent Filipin oskarżony jest o zbrodnie przeciwko ludzkości, których miał dokonywać podczas swojej prezydentury. Rodrigo Duterte był prezydentem Filipin do 2022 r. Intensywnie walczył z handlarzami narkotyków. Organizacje zajmujące się prawami człowieka zarzucają mu, że w tym czasie doszło do zabójstw bez decyzji sądów. W ten sposób miały zginąć dziesiątki tysięcy osób. Duterte nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów.
