Policja po interwencji w biurze Borowskiego. "Miał przy sobie nóż"

Policja po interwencji w biurze Borowskiego. "Miał przy sobie nóż"

Dodano: 
Policja, zdjęcie ilustracyjne
Policja, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Pexels / SHOX ART
Warszawska policja opublikowała oświadczenie dot. piątkowej interwencji w budynku przy ulicy Marszałkowskiej, gdzie mieści się biuro Adama Borowskiego.

Piątkowa interwencja w biurze działacza klubów "Gazety Polskiej" Adama Borowskiego (Siedziba Stowarzyszenia Wolnego Słowa) w Warszawie wywołała polityczną burzę. Przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości oraz sam działacz opozycji antykomunistycznej oskarżyli funkcjonariuszy o brutalne potraktowanie jednego z mężczyzn.

Teraz do sprawy odniosła się Komenda Stołeczna Policji, przedstawiając szczegółowy opis interwencji. Według funkcjonariuszy to zatrzymany mężczyzna zachowywał się agresywnie i zaatakował policjantkę.

Policja: Mężczyzna zaczął uciekać przed funkcjonariuszami

Jak wynika z komunikatu warszawskiej policji, wszystko rozpoczęło się w pobliżu alei Szucha, gdzie mundurowi zabezpieczali zgromadzenie związane ze sporem o Trybunał Konstytucyjny. Funkcjonariusze zwrócili uwagę na mężczyznę, którego zachowanie uznali za nietypowe.

"Policjanci zabezpieczający zgromadzenie w alei Szucha i dbający o bezpieczeństwo jego uczestników, zauważyli w pobliżu mężczyznę, którego nienaturalne zachowanie i nerwowość zwróciła ich uwagę" – przekazała Komenda Stołeczna Policji. Według policji mężczyzna zaczął następnie oddalać się w kierunku ulicy Marszałkowskiej. Funkcjonariusze postanowili ustalić jego tożsamość. Gdy jednak podeszli bliżej, mężczyzna miał rzucić się do ucieczki. Wbiegł do jednego z budynków znajdujących się w pobliżu alei Szucha i placu Unii Lubelskiej.

Według policyjnego komunikatu wewnątrz budynku doszło do konfrontacji. Mężczyzna miał zachowywać się agresywnie wobec interweniujących funkcjonariuszy. W pewnym momencie zaatakował policjantkę, powodując u niej obrażenia głowy. "W środku mężczyzna zachował się agresywnie. Zaatakował policjantkę, naruszając nietykalność funkcjonariuszki i doprowadzając u niej do urazu głowy" – poinformowała KSP. Ranna funkcjonariuszka została przewieziona do szpitala, gdzie udzielono jej pomocy medycznej. Policjanci obezwładnili i zatrzymali mężczyznę. Podczas kontroli ujawnili pod jego kurtką nóż. Policja nie poinformowała jednak, aby zatrzymany użył go podczas ataku na funkcjonariuszkę.

"Zaatakowana policjantka trafiła do szpitala. Zatrzymany mężczyzna miał przy sobie nóż" – podkreślono na początku komunikatu.

"Nie wolno przedstawiać napastnika jako ofiary"

Warszawska policja odniosła się również do zarzutów, które pojawiły się w mediach i wypowiedziach polityków po interwencji. Według KSP część relacji pomija okoliczności, które doprowadziły do zatrzymania mężczyzny. "Te okoliczności mają zasadnicze znaczenie dla rzetelnej oceny zdarzenia. Nie można pomijać faktu, że to w stosunku do funkcjonariuszy skierowana była agresja mężczyzny. Nie wolno przedstawiać napastnika jako ofiary" – przekazali funkcjonariusze.

"Nie ma naszej zgody na rozpowszechnianie przekazu, który bez rzetelnego ustalenia przebiegu zdarzenia przypisuje winę za skutki zajścia policjantom. Publiczne oceny powinny uwzględniać fakty, a nie opierać się na dezinformacji, bo tak należy nazwać wiele rozpowszechnianych w tej sprawie wiadomości" – czytamy w oświadczeniu.

Policyjny komunikat jest odpowiedzią na wcześniejsze doniesienia dotyczące wydarzeń w biurze Adama Borowskiego. Telewizje wPolsce24 i Republika relacjonowały, że podczas interwencji wybito szybę, a jeden ze współpracowników działacza został zatrzymany. Według tych relacji mężczyzna miał stracić przytomność, a następnie zostać wyniesiony przez ratowników na noszach, nadal w kajdankach.

Poseł PiS Piotr Gliński oskarżył policję o stosowanie przemocy. "Współczesne ZOMO nasłane przez rządzących komuchów brutalnie pacyfikuje biuro bohatera Solidarności i więźnia politycznego PRL Adama Borowskiego!" – napisał polityk.

Z kolei Adam Borowski w rozmowie z Telewizją Republika przekonywał, że funkcjonariusze brutalnie potraktowali zatrzymanego. – Te obrazki, kiedy czterech osiłków tłucze jednego człowieka, żeby stracił przytomność, a potem zakłada mu kajdanki na ręce. To jest bandycka władza – powiedział.

Źródło: X / TV Republika
Czytaj także