Zapadł wyrok ws. biskupa Jeża. Pierwszy taki proces w Polsce

Zapadł wyrok ws. biskupa Jeża. Pierwszy taki proces w Polsce

Dodano: 
Ksiądz, zdjęcie ilustracyjne
Ksiądz, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Pexels
Sąd uznał biskupa diecezji tarnowskiej Andrzeja Jeża za winnego niepowiadomienia organów ścigania o czynach pedofilskich podległych mu księży.

Jest to pierwsze w Polsce postępowanie sądowe przeciwko biskupowi dotyczące niezgłoszenia przypadków wykorzystywania seksualnego małoletnich przez księży.

Chodzi o przypadek wykorzystywania seksualnego osób małoletnich przez dwóch księży. Łącznie ofiarami obu duchownych padło kilkadziesiąt osób.

Za sprawę zaniechań Sąd Rejonowy w Tarnowie wymierzył ostatecznie biskupowi Andrzejowi Jeżowi karę łączną dwóch lat ograniczenia wolności, polegającą na potrącaniu 25 proc. miesięcznego wynagrodzenia na rzecz Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Biskup ma także wpłacić po 10 tys. zł za każdą sprawę na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej, a także pokryć koszty sądowe. Wyrok jest nieprawomocny, hierarcha może się od niego odwołać.

Biskup Jeż nie przyznaje się do winy

Prokuratura zarzuciła biskupowi, że mimo posiadania wiarygodnych informacji o przestępstwach wobec dzieci poniżej 15. roku życia nie zawiadomił odpowiednio wcześnie właściwych służb. Sprawy dotyczyły księży Stanisława P. i Tomasza K. Kościół ostatecznie zgłosił podejrzenia, jednak zdaniem śledczych nastąpiło to zbyt późno. Proces duchownego trwał osiem miesięcy.

Sąd w trakcie rozprawy podkreślił, że każda osoba posiadająca wiarygodne informacje o przestępstwie popełnionym na szkodę małoletniego ma obowiązek powiadomić organy ścigania.

Biskup nie przyznał się do winy. Twierdził, że nie dopuścił się umyślnego zaniechania, a przepisy prawne i okoliczności spraw budziły wątpliwości. W przypadku Stanisława P. wskazywał, że część czynów popełniono na Ukrainie, co rodziło pytania o właściwość organów. W sprawie Tomasza K. utrzymywał natomiast, że przez długi czas nie wiedział, iż ofiary miały mniej niż 15 lat.

Sprawa Stanisława P. została umorzona w 2022 roku z powodu przedawnienia, natomiast postępowanie dotyczące Tomasza K. nadal trwa.

Czytaj też:
Wyrok ws. ks. Jankowskiego. "Wyborcza" musi przeprosić
Czytaj też:
Szokujące ustalenia ws. ojca księżnej. "To wywołało u mnie mdłości"

Źródło: Interia.pl / RMF FM, DoRzeczy.pl
Czytaj także