Chodzi o bezprecedensowy mechanizm cenzorski, który ma zostać wprowadzony poprzez krajowe środki ograniczające. Nowa ustawa jest procedowana w Sejmie.
Rządowy projekt ustawy o środkach ograniczających (druk sejmowy nr 3003) jest do pobrania na stronie internetowej Sejmu.
Władza będzie cenzurować i karać za "POŚREDNIE wspieranie obcej ingerencji i manipulacji"?
Najgroźniejszy element, który się w niej znalazł mówi o wpisywaniu na listę sankcyjną i karaniu za "ingerencję i manipulację informacjami wymierzoną w bezpieczeństwo narodowe".
Artykuł 4 projektu ma wprowadzić regulację według której krajowe środki ograniczające mogą być stosowane wobec osoby fizycznej lub prawnej "bezpośrednio lub pośrednio wspierających obcą ingerencję i manipulację w środowisku informacyjnym wymierzoną w bezpieczeństwo narodowe, nienaruszalność granic, interesy i pozycję międzynarodową Rzeczypospolitej Polskiej".
Omawiając projekt 3003 Łukasz Warzecha zwrócił uwagę, że jest to zapis daleko idącej cenzury, bo czym miałoby być "pośrednie wsparcie". – Kto będzie decydował, co jest "obcą ingerencją i manipulacją" i na jakich podstawach będzie decydował? – zwrócił uwagę.
Mamy tu do czynienia z nieprawdopodobną wręcz uznaniowością i nieostrością regulacji, co nie powinno mieć miejsca w aktach prawnych. Rodzi się jednocześnie pytanie, czy karane miałoby być "bezpośrednie lub pośrednie wspieranie obcej ingerencji i manipulacji" ze wszystkich państw, czy tylko z wybranych państw lub państwa.
Zajączkowska-Hernik: Druk 3003 to bolszewia
Sprawę usiłują nagłośnić również politycy Konfederacji Korony Polskiej i Konfederacji WiN.
Europoseł Ewa Zajączkowska-Hernik wprost nazwała projekt "bolszewią" i uderzenie w wolność słowa i własność prywatną w skali, jakiej w polskim prawie jeszcze nie było.
"W skrócie – rząd Tuska wrzucił do Sejmu projekt o "środkach ograniczających" (druk 3003), który daje szefowi MSWiA możliwość nakładania sankcji na osoby i firmy za tzw. obcą ingerencję i manipulację informacyjną. Celem miało być wdrożenie unijnych przepisów, ale rządzący postanowili dołożyć groźne zapisy od siebie. Skutkiem może być NATYCHMIASTOWE zamrożenie środków finansowych bez uprzedniej decyzji sądu, a wniesienie skargi do sądu administracyjnego nie wstrzyma tego automatycznie!" – pisze polityk Konfederacji.
"Ilość ogólnych zapisów, które można szeroko interpretować wedle uznania jest zatrważająca. Podstawą do reakcji MSWiA może być zaledwie "prawdopodobieństwo wykorzystania środków finansowych", albo jeśli coś "mogłoby być na korzyść lub w interesie innych państw objętych sankcjami". Kto ma to oceniać, weryfikować, interpretować i na jakiej podstawie? To jest legislacyjne dziadostwo" – zwróciła uwagę europoseł.
"Mentalni komuniści"
"Rządzący próbują przepchnąć niejasne przepisy, które można w sposób uznaniowy wykorzystać do walki ze zwykłymi obywatelami, czy konkurencją polityczną. To jest nie do zaakceptowania. Aparat władzy nie może mieć wręcz totalitarnej siły nakładanie sankcji np. na przedsiębiorcę bez wyroku sądu, bo zanim ktoś taki przejdzie ścieżkę odwoławczą to może zostać przez kary zrujnowany" – podkreśliła.
"Kary jakie przewidziano to nawet 20 milionów złotych czy 12 lat więzienia. Takie możliwości dają nieprecyzyjne przepisy, które władza może wykorzystywać! Jak mentalni komuniści biorą się za ochronę zagranicznej ingerencji w polską przestrzeń, to kończy się takimi niekonstytucyjnymi potworkami legislacyjnymi, na które nie wolno się zgodzić" – ostrzega Zajączkowska-Hernik.
"Zawsze będę piętnować cenzorskie zapędy i niebezpieczne gnioty legislacyjne. Apeluję do wszystkich o nagłaśnianie tej sprawy, bo rządowi Tuska chyba pomyliły się epoki!" – zaznaczyła.
