W piątek po południu ogromne siły policji pojawiły się przed budynkiem Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie. Jako pretekst podano "ryzyko zagrożenia życia lub zdrowia" sędziów TK. Anna Korwin-Piotrowska, która uzurpuje sobie prawo do kontrolowania Trybunału, zgłosiła, że uczestnicy zgromadzenia odbywającego się przed gmachem rzekomo zaczęli rzucać niebezpiecznymi przedmiotami.
"Policja wykonuje swoje ustawowe zadania z poszanowaniem niezależności Trybunału Konstytucyjnego, działając w granicach przyznanych jej kompetencji. Czynności funkcjonariuszy mają na celu realizację ustawowych obowiązków, w szczególności prawny obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa i porządku publicznego. Nie stanowią one ingerencji w działalność Trybunału jako instytucji" – stwierdziła w komunikacie Komenda Stołeczna Policji. Zaznaczono, że funkcjonariusze nie weszli do samej siedziby TK.
Grabiec wydał zgodę na wejście do TK
– Widzieliśmy, że sędziowie próbowali wchodzić w ostatnich miesiącach przez główną bramę. Zostali zaatakowani przez manifestantów podburzonych przez posłów PiS – mówił w poniedziałek na antenie TVN24 Jan Grabiec. Szef Kancelarii Premiera potwierdził, że osobiście wyraził zgodę na przejście wybranych przez Sejm sędziów Trybunału Konstytucyjnego przez teren KPRM. Z relacji ministra wynika, że o zgodę wystąpiły policja oraz Służba Ochrony Państwa, wskazując na kwestie bezpieczeństwa. – Dobrze się stało, że obyło się bez bijatyki i bez szarpaniny. Myślę, że sędziowie obawiali się tego, że dojdzie do naprawdę dantejskich scen w Trybunale – powiedział szef KRPM.
Grabiec podkreślił, że decyzja o terminie podjęcia działań nie należała do niego. – Sędziowie wybrali moment – oznajmił.
Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz powiedział w poniedziałek rano w Polsat News, że policja weszła na teren Trybunału Konstytucyjengo, korzystając z tylnego wejścia od Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. – Czyli szef kancelarii, pan Jan Grabiec, musiał wydać zgodę policjantom na takie wejście, a więc dokonanie zamachu na niezależny organ. I o wszystkim musiał wiedzieć pan premier Donald Tusk – zwrócił uwagę.
Budynki KPRM i TK są położone przy dwóch pobliskich ulicach i przylegają do siebie podwórkami.
Czytaj też:
Uzurpatorka Korwin-Piotrowska zapowiada nowy ruch ws. Święczkowskiego Czytaj też:
Areszt dla Święczkowskiego? Sędzia SN alarmuje: Planują podjąć nielegalny akt
