Kaja Godek Środowiska prące do legalizacji aborcji nie są w stanie wykorzystać w parlamencie zwycięstwa w wyborach w 2023 r. Powstała przy Sejmie „Pierwsza Aborcyjna Przychodnia w Polsce” również okazuje się kulą u nogi aborterów
Zapewne niewielu czytelników ma świadomość, że w Sejmie funkcjonuje komisja do spraw aborcji. Jej oficjalna nazwa to „Komisja Nadzwyczajna do rozpatrzenia projektów ustaw dotyczących prawa do przerywania ciąży” i jest to jeden z najdziwniejszych tworów, które wydał z siebie parlament obecnej kadencji. Celem jej istnienia jest wybranie konkretnych grup ludzi, które należy wyjąć spod prawa i pozwolić na ich zabijanie. Zdominowana przez radykalną lewicę komisja miała pokazać, że Polska potrzebuje aborcji, Polki na aborcję czekają, a jako społeczeństwo dorośliśmy już do „światłego” rozwiązania: zalegalizowania w naszym kraju mordowania ludzi na wielką skalę i bez ograniczeń.
