Jeśli jeszcze w ogóle jestem w stanie uwierzyć w „potencjał krytyczny” teatru (co jest dziś kompletnie wyświechtanym sloganem), to chyba tylko w przypadku teatru takiego, który mierzy się z niepokojącą potęgą sztucznej inteligencji.
Mało kto zresztą zdaje sobie sprawę, że nie tylko technologia, lecz także teatr i towarzysząca mu refleksja mają tu coś na sumieniu: modele komunikacyjne opisywane przez Ervinga Goffmana (tego od „teatru życia codziennego”) i jego następców inspirowały projektantów „ej-aja”. Spektakle o sztucznej inteligencji, i z jej udziałem, powstają coraz częściej, a wśród nich zdecydowanie wyróżnia się niepokojący „Grief//bot” Teatru Kombinat.
Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
