Pod koniec września wybuchła bomba, która tykała już od dawna. W zasadzie niemal od momentu, w którym Siarhiej Cichanouski wyszedł na wolność i dołączył na emigracji – po pięciu latach rozłąki – do swojej żony Swiatłany. W pewnym sensie jednak rozłąka trwa nadal. Siarhiej mieszka w Stanach Zjednoczonych, a Swiatłana z dziećmi w Warszawie.
Najpierw Cichanouska wystąpiła na konferencji w Warszawie z bardzo osobistym przemówieniem, przedrukowanym 19 września przez opozycyjny portal białoruski Zierkało. Kilka dni później Cichanouski zarzucił własnej żonie kłamstwo. Ale po kolei… Wystąpienie niedoszłej prezydent Białorusi dotyczyło „niewidocznej pracy Białorusinek”, które poza tym, że zarabiają na życie, dodatkowo zajmują się dziećmi, domem, czasami też starszymi rodzicami. Ich starania, jak przekonuje Cichanouska, często są niezauważane. Sama, rzecz jasna, czuje się jedną z takich kobiet. Opisuje, jak wygląda jej życie.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.

