Kolejne programy rządowe i sowite zachęty nie są w stanie przełamać „klątwy” polityki jednego dziecka. Przeżywające katastrofę demograficzną Chiny bardziej już liczą na AI i robotyzację niż na biologię
Władze lokalne wprowadzają swoje odpowiedniki „800+”, rząd centralny przekonuje, że najszczęśliwsza rodzina to model „2 + 3”, a w chińskich miastach, miasteczkach i wsiach przybywa plakatów, banerów, a nawet rzeźb promujących wielodzietność. Stopień determinacji rządu w Pekinie w kwestii planowania rodziny nie zmienia się, tylko kierunek jest inny. Do początku poprzedniej dekady ChRL jak oka w głowie strzegła niskiego przyrostu naturalnego, obawiając się, że zbyt duża populacja „przeje” owoce wzrostu gospodarczego. Od tego czasu „wajcha” została przestawiona w drugą stronę. Okazuje się jednak, że łatwiej zmusić chińskie kobiety do rodzenia tylko jednego dziecka niż zachęcić je do wielodzietności.
Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
