Powrót Leoni Pawlaczkim, czyli sprawiedliwość po naszemu

Powrót Leoni Pawlaczkim, czyli sprawiedliwość po naszemu

Dodano: 
Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek
Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek Źródło: PAP / Leszek Szymański
Łukasz Zawadzki W słynnej scenie „Samych swoich” babka Leonia Pawlaczka, wyposażając ruszającego do sądu Kazimierza Pawlaka w ręczny granat, wypowiada kultowe dziś: sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie!

Taktykę tę, osadzoną w filmowej konwencji komediowej, zupełnie serio wdraża obecna władza polityczna wobec kwestionowanych przez nią decyzji procesowych sądów.

Przed kilkunastoma miesiącami, bo 19 grudnia 2025 roku, sędzia Dariusz Łubowski uchylił europejski nakaz aresztowania w stosunku do Marcina Romanowskiego, co spotkało się nie tylko z krytyką ze strony ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, ale i konkretnymi działaniami. Prokuratura wystąpiła bowiem ponownie o wydanie europejskiego nakazu aresztowania, jak i z wnioskiem o wyłączenie sędziego Dariusza Łubowskiego z uwagi na wątpliwości co do jego bezstronności. Kuriozum tej sytuacji polega nie tylko na tym, że wbrew regule ne bis in ibem (nie sądzi się dwukrotnie o to samo) wydano europejski nakaz aresztowania oraz wyłączono sędziego Dariusza Łubowskiego od tej sprawy, lecz głównie na tym, iż osoba sędziego Dariusza Łubowskiego nie była kwestionowana przez kierownictwo Ministerstwa Sprawiedliwości, gdy rok wcześniej – 19 grudnia 2024 roku – to właśnie ten sam sędzia zastosował wobec Marcina Romanowskiego tenże europejski nakaz aresztowania. Dziwnym trafem wkrótce po swym orzeczniczym ekscesie Dariusza Łubowskigo odwołano z funkcji kierownika sekcji ds. międzynarodowych Sądu Okręgowego w Warszawie, co minister Waldemar Żurek uzasadniał względami organizacyjnymi.

W ostatnich dniach bezprecedensowo został zaatakowany sędzia Konrad Mielcarek, który wydał Marcinowi Romanowskiemu list żelazny.

Uregulowana w Kodeksie postępowania karnego instytucja listu żelaznego dotyczy podejrzanych, przebywających za granicą, którym gwarantuje się powrót do Polski i odpowiadanie z wolnej stopy – czyli osobistą nietykalność – o ile nie będą one mataczyć w toczącym się postępowaniu karnym.

Na antenie Polsat News Minister Sprawiedliwości Waldemar Żurek grzmiał, że sędzia Konrad Mielcarek jest „neosędzią”, podpisał listy poparcia do Krajowej Rady Sądownictwa za co ma zarzuty dyscyplinarne, a w nagrodę przyznano mu stanowisko komisarza wyborczego; z kolei na łamach Onetu minister sprawiedliwości zarzucił, iż jeśli ktoś ma przed nazwiskiem „sędzia”, to nie oznacza jeszcze, iż jest niezależny i niezawisły.

Niezależnie od tego, że postanowienie w sprawie listu żelaznego jest zaskarżalne, a minister Waldemar Żurek pozwala sobie na piętnowanie nie tylko samej treści orzeczenia, lecz także sięga po argumenty ad personam – co jednak dziwi, zważywszy na to, że jeszcze kilkanaście miesięcy temu był sędzią z wieloletnim stażem – to szczególny sprzeciw budzi podważanie przez niego tak zwanej rozproszonej kontroli konstytucyjnej, zastosowanej przez sędziego Konrada Mielcarka. To bowiem w środowisku stowarzyszenia „Iustitia” – z którym w przeszłości Waldemar Żurek związany był jako sędzia – promowano dopuszczalność kontrolowania przez składy sędziowskie zgodności ustawy z Konstytucją, choć w polskim porządku prawnym monopol w tym zakresie posiada Trybunał Konstytucyjny. Powołując się jednak na rzekomą utratę swej konstytucyjnej tożsamości przez Trybunał Konstytucyjny pod prezesurą Julii Przyłębskiej, a potem Bogdana Święczkowskiego, część środowiska sędziowskiego aprobatywnie przyjęła koncepcję kontroli rozproszonej. Jest ona jednak dziś negowana przez Waldemara Żurka, gdyż w oparciu o nią zapadła decyzja procesowa odmienna od oczekiwanej przez władzę polityczną.

Paradoksów tej sytuacji jest jednak więcej. Otóż istotnie – Kodeks postępowania karnego stanowi w art. 281 § 2 kpc, że w postępowaniu przygotowawczym list żelazny może być wydany na wniosek prokuratora albo przy braku jego sprzeciwu. Takie brzmienie przepis ten otrzymał … za czasów rządów Zjednoczonej Prawicy, gdy funkcję ministra sprawiedliwości pełnił – zwalczany przecież przez ówczesnego sędziego Waldemara Żurka – Zbigniew Ziobro.

Faktycznie: w sprawie listu żelaznego dla Marcina Romanowskiego warszawski Sąd Okręgowy – w osobie sędziego Konrada Mielcarka – nie uwzględnił sprzeciwu prokuratora, ale … w świetle dotychczasowego orzecznictwa sądowego mógł to uczynić. W najbardziej znanym postanowieniu Sąd Apelacyjny w Gdańsku wprost stwierdził w uzasadnieniu – w sprawie z roku 2022 – iż sąd okręgowy, rozpoznający wniosek podejrzanego o list żelazny w postępowaniu przygotowawczym nie jest związany sprzeciwem prokuratora (postanowienie z 22 marca 2022 roku w sprawie o sygn. akt II AKz 222/22). W tożsamy sposób wypowiedział się Sąd Apelacyjny w Krakowie w sprawie o sygn. akt II AKz 523/22 w uzasadnieniu postanowienia z 7 lutego 2023 roku. Co znamienne: w obu wypadkach chodzi o sądy odwoławcze, rozpoznające środki odwoławcze na decyzje procesowe pierwszoinstancyjnego sądu okręgowego – a to w takim orzekł sędzia Krystian Mielcarek. Jednocześnie dla argumentacji ww. postanowienia Sądu Apelacyjnego w Gdańsku kluczową rolę odegrał sędzia Sławomir Steinborn – profesor Uniwersytetu Gdańskiego oraz prezes Sądu Apelacyjnego w Gdańsku, powołany na tę funkcję przez obecną władzę polityczną 21 marca 2025 roku.

Nie dość na tym – w dniu 24 lipca 2025 roku, gdy Waldemar Żurek obejmował stanowisko Prokuratora Generalnego, do warszawskiego Sądu Okręgowego wpłynął wniosek obrońcy Michała Kuczmierowskiego (były szef Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych z okresu rządów Zjednoczonej Prawicy) o wydanie listu żelaznego. Sąd Okręgowy w Warszawie odmówił wydania listu żelaznego, orzekając w składzie … tak! tak! … tego samego sędziego Konrada Mielcarka! Wówczas prokuratura, kierowana już przez Waldemara Żurka, nie kwestionowała ani sędziowskiego statusu Konrada Mielcarka, ani nie wytykano mu funkcji komisarza wyborczego, ani nie zarzucano mu braku przymiotu niezawisłości! Ba! Nie wnoszono nawet o jego wyłączenie, choć doskonale wiedziano, że podpisywał listy poparcia w wyborach do Krajowej Rady Sądownictwa! Tak samo zresztą, jak podpisywali je sędziowie – członkowie „Iustitii” oraz „Themis” – obecnemu korpusowi sędziowskiemu w tejże Radzie!

Jeśli zatem prokuratura wniesie zażalenie na postanowienie Sądu Okręgowego w Warszawie w sprawie wydania listu żelaznego Marcinowi Romanowskiemu, to należy oczekiwać konsekwentnie, iż sąd drugiej instancji – tj. Sąd Apelacyjny w Warszawie – będzie orzekał z żelazną konsekwencją i również stwierdzi, iż sprzeciw prokuratora nie jest dla sądu wiążący – skoro uczynił to już wcześnie w spawie o sygn. akt II AKz 1037/24.

Łukasz Zawadzki
Sędzia Sądu Okręgowego w Opolu
Członek Krajowej Rady Sądownictwa
Prawnicy dla Polski

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także