Temat aborcji nagle wrócił do Sejmu. "Odwrócenie uwagi od niskich notowań rządu"

Temat aborcji nagle wrócił do Sejmu. "Odwrócenie uwagi od niskich notowań rządu"

Dodano: 
Bartłomiej Wróblewski, poseł PiS
Bartłomiej Wróblewski, poseł PiS Źródło: PAP / Radek Pietruszka
Temat aborcji wrócił do Sejmu. "Właśnie dziś w Sejmie odbyła się dyskusja nad budżetem na 2027 rok. Jak zawsze w takich sytuacjach rząd wraca do tematów antagonizujących społeczeństwo i zapewne stąd nagłe posiedzenie komisji w sprawie aborcji" – mówi DoRzeczy.pl Bartłomiej Wróblewski (PiS).

Sejmowa komisja nadzwyczajna poparła w czwartek dwa projekty ustaw dotyczące aborcji. Jeden przewiduje częściową dekryminalizację aborcji, zaś drugi zakłada przywrócenie możliwości przerwania ciąży w przypadku ciężkiej wady płodu.

Temat aborcji wraca do Sejmu. Dlaczego akurat teraz?

Bartłomiej Wróblewski, poseł PiS, pytany przez DoRzeczy,pl o to, dlaczego – jago zdaniem – temat aborcji nagle wraca, skoro komisja nie zbierała się od wielu długich miesięcy, odpowiedział, że "OGB opublikował sondaż, z którego wynika, że 55,6 proc. Polaków, negatywnie ocenia rząd Donalda Tuska".

– Innymi słowy – są fatalne notowania rządzącej koalicji. Jest bardzo zła sytuacja w finansach publicznych, w niekontrolowany sposób rośnie dług publiczny i dziura budżetowa. A przecież właśnie dziś w Sejmie odbywa się dyskusja nad budżetem na 2027 rok. Jak zawsze w takich sytuacjach rząd wraca do tematów antagonizujących społeczeństwo i zapewne stąd nagłe posiedzenie komisji w sprawie aborcji – zauważył.

"Dekryminalizacja" aborcji to aborcja na życzenie?

Pytany o "dekryminalizację" aborcji, poseł PiS ocenił, że "pod tym technicznym, celowo mylącym terminem, w praktyce kryje się aborcja na życzenie".

– Takie rozwiązanie zostało jednak uznane za naruszające prawo do życia w wyroku Trybunału Konstytucyjnego 28 maja 1997 roku i wówczas uchylone. A parlament nie ma prawa przyjmować przepisów, które zostały już wcześniej uznane za niezgodne z Konstytucją – podkreślił.

Bartłomiej Wróblewski dodał, że "działanie lewicowo-liberalnej koalicji jest więc wyrazem nihilizmu prawnego". – Bo tak trzeba ocenić działanie posłów, którzy świadomie głosują za przepisami naruszającymi ustawę zasadniczą – wskazał.

"Komisja hańby"

Pytany o słowa posłanek PiS nazwały komisję zajmującą się aborcją "komisją wielkiego wstydu", odpowiedział, że "można powiedzieć nawet więcej – to nie jest tylko komisja wielkiego wstydu, ale komisja hańby".

– Po pierwsze – dlatego, że jest to komisja, której celem jest legalizacja zabijania dzieci w Polsce. Po drugie – dlatego, że posłanki i posłowie świadomie naruszają Konstytucję, co prowadzi do anarchizacji porządku prawnego. Jeśli posłowie celowo łamią prawo, to jak potem można się domagać od obywateli szacunku i przestrzegania prawa? – zapytał.

"Rząd zawiódł, więc szuka tematów zastępczych"

Na uwagę, że nie ma pewności, czy projekty ustaw w ogóle przejdą w Sejmie, bo nie wiadomo, jak zagłosuje PSL i pytany o to, jaki jest w ogóle sens ruszania sprawy aborcji, skoro prezydent jest konserwatywny i wiadomo, że nie zgodzi się na żadną liberalizację przepisów, Bartłomiej Wróblewski stwierdził, że "to próba odwrócenia uwagi od niskich notowań rządu, od niedotrzymanych obietnic Koalicji Obywatelskiej i koalicjantów, od skandali korupcyjnych i obyczajowych, jak w Szpitalu Południowym w Warszawie czy zoofilii w Kłodzku, od załamania służby zdrowia i – o czym już mówiliśmy – od fatalnej sytuacji finansów publicznych".

– Rząd zawiódł, więc szuka tematów zastępczych, aby skoncentrować uwagę opinii publicznej na innych kwestiach. To się nie uda, a jeśli tylko na krótką chwilę. Bo przecież przez to żaden z problemów, które dziś są przed Polską i którego doświadczają Polacy, nie zostanie rozwiązany – ocenił.

Czytaj też:
Sejm wraca do sprawy aborcji. "Będzie przełom"
Czytaj też:
Wraca temat aborcji. Żukowska: Musi być więcej posłów lewicowych

Opracowała: Lidia Lemaniak
Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także