Lekarz Dawid K., były radny Koalicji Obywatelskiej z warszawskiej dzielnicy Ursus, usłyszał we wtorek zarzut oszustwa na mieniu znacznej wielkości w kwocie ponad 583 tys. zł poprzez przedłożenie nierzetelnych faktur w Warszawskim Szpitalu Południowym.
Dawid K. lekarz-milioner z KO usłyszał zarzut
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba wyjaśnił w środę, że zarzut dotyczy kilku miesięcy, gdy lekarz Dawid K. był zatrudniony w szpitalu i ma związek z kilkudziesięcioma fakturami przedstawionymi przez medyka.
Przekazał, że prokurator zastosował wobec Dawida K. dozór, poręczenie majątkowe w wysokości 200 tys. zł. oraz zakaz opuszczania kraju z zatrzymaniem paszportu. Poręczenie zostało już wpłacone.
Lekarz nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu, złożył wyjaśnienia. Zawnioskował o dostęp do akt i zapowiedział, że po zapoznaniu się z nimi, złoży dodatkowe obszerne wyjaśnienia.
Sprawa gigantycznych zarobków młodego lekarza wyszła na jak kilka miesięcy temu po tym, jak nagłośniły ją media.
Podwójne standardy prokuratury?
Michał Wójcik, poseł PiS, były wiceminister sprawiedliwości, pytany przez DoRzeczy.pl, czy prokuratura stosuje podwójne standardy, ponieważ Dawid K. nie został doprowadzony na przesłuchanie w kajdankach, ani nie zawnioskowano o areszt tymczasowy dla niego, jak to się działo w przypadku polityków opozycji, czy osób powiązanych w jakiś sposób z poprzednią władzą, odpowiedział, iż "oczywiście, że są podwójne standardy".
– Widać to najlepiej na przykładzie sprawy człowieka, który ma cztery poważne zarzuty korupcyjne, czyli posła Koalicji Obywatelskiej Wojciecha Króla. Poseł Król chodzi sobie na wolności. Jesteśmy przed rozstrzygnięciem zażalenia w sprawie tymczasowego aresztu. Poseł Król powinien przebywać w areszcie, czego domagała się Prokuratura Europejska, bo usłyszał zarzuty korupcyjne – zauważył.
Wójcik: "Mam to w d..." powinno być hasłem KO w najbliższych wyborach
Poseł PiS podkreślił, że "Dawid K. jest osobą, która jest podejrzana o oszustwo w bardzo medialnej sprawie".
– Również w przypadku Dawida K. mamy do czynienia z podwójnymi standardami. Przez wiele długich tygodni ten młody lekarz nic sobie nie robił z całej sprawy, nadal spokojnie leczy sobie ludzi. Jego słynne "mam to w d…", to jest, można powiedzieć, motyw przewodni tej władzy – podwójne standardy i hasło, pod którym powinni wystartować w najbliższych wyborach – stwierdził.
Pytany, czy Dawid K., jako osoba już z zarzutami, ma prawo dostępu do akt, o co wystąpił, odpowiedział, że nie wie, czy do wszystkich akt będzie miał wtedy dostęp. – Prokuratura nie musi go dopuścić do wszystkich akt w takiej sytuacji – dodał.
Czy Dawid K. nadal powinien leczyć ludzi?
Michał Wójcik dopytywany, czy uważa, że lekarz, który ma zarzut oszustwa, a na dodatek wciąż nie ma specjalizacji, w ogóle powinien nadal leczyć ludzi, zwrócił uwagę, że "to rola Naczelnej Izby Lekarskiej, która powinna podjąć decyzję w tej sprawie, bo to jest organ, który stoi na czele samorządu zawodowego".
– Nie powinni dopuszczać do pracy ludzi, którzy złamali wszelkie zasady w tym zakresie. Oczywiście, oni się będą bronić tym, że nie mają jeszcze prawomocnego rozstrzygnięcia, ale przecież mają inne instrumenty, np. mogą zawiesić go w prawie wykonywania zawodu itd. Tak powinni działać, ale widzę, że umywają ręce od tego – stwierdził.
Czytaj też:
Zarzuty dla Dawida K. Prokuratura ujawniła szczegóły Czytaj też:
Żurek o sprawie Dawida K.: Prawo obowiązuje każdego bez względu na funkcję
