Jeśli sami nie będziemy opowiadali o swojej historii, inni będą robili to za nas w sposób, który niekoniecznie będzie się nam podobał. Tego argumentu używałem wielokrotnie w rozmaitych dyskusjach i publikacjach na temat polskiego kina historycznego i wielkiej niemożności popkultury III RP w kwestii zmierzenia się z dziejami Polski na tyle odważnie i ciekawie, by wymazać z umysłów propagandę PRL.
Skolonizowana Polska
Dziś pora wreszcie zauważyć, że nie chodzi jedynie o kwestie historyczne, tylko o cały rynek produkcji serialowej i filmowej. Polska jest pod tym względem skolonizowana na dwa sposoby. Po pierwsze mentalnie, współcześni polscy scenarzyści i reżyserzy w przeważającej większości chcą kręcić filmy, które przede wszystkim podobać się będą na zagranicznych festiwalach, gdzie nacisk lewicowej ideologii od lat staje się nie do zniesienia. Po drugie najważniejszy dziś segment rynku popkultury, jakim jest streaming, kontrolowany jest niemal w całości przez zagraniczne korporacje. Owszem, owe korporacje mają w Polsce swoje oddziały, zatrudniają polskich menadżerów i produkują kontent w języku polskim. Ale nie łudźmy się, najważniejsze decyzje zapadają w centralach.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
