Stan wojenny w czasach lawfare

Stan wojenny w czasach lawfare

Dodano: 
Budynek Sejmu, zdjęcie ilustracyjne
Budynek Sejmu, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP / Leszek Szymański
Jeśli poważnie traktować rozważania polskich polityków o „czasie przedwojennym”, to warto przemyśleć słabości naszego ustroju. Jedną z nich Federacja Rosyjska może bardzo łatwo wykorzystać.

Istnieją dwie perspektywy – pierwsza z nich to perspektywa, nad którą pochylają się eksperci od geopolityki i wojskowości, a zakłada ona, że prędzej lub później Wojsko Polskie będzie musiało, jak nieraz w historii, stanąć w obronie naszego państwa przed rosyjską agresją.

Druga perspektywa jest nieco bardziej przyziemna, bo dotyka naszego domowego piekiełka – ile w stanie są zrobić politycy, by utrzymać się przy władzy? Kiedy spojrzymy na koalicję rządzącą Polską z jej „demokracją walczącą”, „przestrzeganiem prawa, tak jak my je rozumiemy”, niepublikowaniem wyroków Trybunału Konstytucyjnego czy traktowaniem Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego jak „izby Schrödingera” (w zależności od sytuacji rząd Donalda Tuska bądź uznaje jej istnienie, bądź też nie), to zobaczymy polityków zdolnych do naginania oraz wykorzystywania prawa w każdy możliwy sposób, byle tylko był on z korzyścią dla Koalicji Obywatelskiej i jej junior partnerów.

Stan wojenny? Nie tak łatwo wprowadzić

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Autor: Michał Adam Szymański
Czytaj także