Nadzieje postępowo-liberalnych salonów, że ich amerykańskim sojusznikom uda się jakoś przeszkodzić sfinalizowaniu zakupu koncernu Warner Discovery przez Paramount Skydance, zawiodły. Od początku zresztą oparte były na „chciejstwie”, każdy, kto śledził wydarzenia, rozumiał, że Kalifornia i inne stany, które wystąpiły do amerykańskiego sądu o wstrzymanie transakcji, nie zrobiły tego, żeby ratować liberalne tuby propagandowe przed przejęciem przez konserwatystów, ale po to, by od nowych właścicieli wytargować jak najwięcej dla zlokalizowanych w nich podmiotów, ważnych dla gospodarki tych stanów. Paramount, zgodnie z oczekiwaniem, uznał, że bardziej opłaca mu się udzielić pewnych przywilejów kalifornijskim studiom filmowym i gildiom ich pracowników niż ponosić koszty obstrukcji, i w ten sposób, wraz z zawartą ugodą, ostatnie przeszkody zniknęły.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.

