Był 5 listopada 2009 r. Godzina 13. W Fort Hood, gigantycznej bazie wojskowej w Teksasie, mjr Nidal Malik Hasan, psychiatra w United States Army, nagle otworzył ogień do przypadkowych osób. Z okrzykiem: „Allah Akbar!” na ustach zdołał zamordować z zimną krwią 13 osób, w tym kobietę w ciąży (nienarodzone dziecko uznano oficjalnie za 14. ofiarę islamskiego zbrodniarza). Kolejne 32 osoby zostały wówczas ranne. Pod koniec sierpnia 2013 r., za tę motywowaną ideologią dżihadystyczną zbrodnię, został przez sąd wojskowy skazany na karę śmierci. Jej wykonanie zostało zaplanowane na 3 grudnia obecnego roku.
Pod wieloma względami ma to być egzekucja wyjątkowa. Po pierwsze, zarówno miejsce, jak i czas wykonania kary nie będą przypadkowe. Islamski zabójca ma zginąć w Forcie Hood, czyli miejscu, w którym dokonał swych zbrodni, dokładnie o godzinie 13. Po drugie, będzie to pierwsza od 1961 r. egzekucja w amerykańskiej armii. Wówczas szeregowy John Bennett został powieszony po skazaniu za gwałt i usiłowanie zabójstwa 11-letniej dziewczynki w Austrii. Po trzecie, karę śmierci ma wykonać pluton egzekucyjny. A to zdarza się bardzo rzadko.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
