Mróz-Gorgoń: Mieliśmy poczucie, że możemy zrobić taki WOŚP w promocji Polski

Mróz-Gorgoń: Mieliśmy poczucie, że możemy zrobić taki WOŚP w promocji Polski

Dodano: 
Prof. Barbara Mróz-Gorgoń
Prof. Barbara Mróz-Gorgoń Źródło: PAP / Leszek Szymański
W nowym wywiadzie Barbara Mróz-Gorgoń tłumaczy, że chciała swoją fundacją pokazać, iż "możemy zrobić taki WOŚP w promocji Polski".

Barbara Mróz-Gorgoń, która bardzo krótko pełniła funkcję Pełnomocnika Rządu do spraw promocji marki Polski (po aferze z wygenerowanym przy pomocy AI, pełnym błędów raportem), udzieliła kolejnego wywiadu. W rozmowie była pyta przez Onet o założoną w 2025 roku fundację Marka Polska, której prace stały się później podstawą do jej działalności jako pełnomocnika.

"Miałam radę fundacji. Mieliśmy poczucie, że możemy oddolnie zrobić taki WOŚP w kwestii promocji Polski. Przepraszam, nie chcę, broń Boże, żeby pan Jurek Owsiak się obraził za to odwołanie… Nikt za bardzo wtedy nie interesował się tą fundacją" – stwierdziła profesor. Mróz-Gorgoń przekonuje, że początkowo nikt nie był zainteresowany jej działaniami. "Kiedy mówiłam o marce Polska, chodziłam do wielu przedsiębiorstw, do wielu organizacji, wszyscy mówili, że są inne organizacje, tłumaczyłam, że chcemy działać oddolnie, żeby ludzi bardziej poruszyć. Wiedziałam też, że jesteśmy w stanie działać wspólnie, szczególnie w sytuacjach kryzysowych. Zresztą mój kryzys chyba 'najpiękniej' pokazał scalenie się Polaków" – stwierdziła gorzko.

Mróz-Gorgoń: Scaliłam Polaków

Dalej przekonuje: "Kiedy robiliśmy badania, miałam wrażenie, że nikt Polaków nie scalił w taką jedną piękną Orkiestrę w celu tworzenia marki narodowej, nie wytłumaczył dość dobitnie, że brak silnej marki narodowej jest swoistym kryzysem".

Mróz-Gorgoń przyznaje, że bycie częścią rządu okazało się o wiele trudniejsze, niż działanie w fundacji. "Zrozumiałam, że na pewno jest to zadanie bardziej skomplikowane niż mi się wydawało. Miałam raptem ponad dwadzieścia dni na urzędzie, był okres wakacyjny… Wcześniej, jak jeździłam po Polsce, robiliśmy badania, było widać, że ludziom, że Polakom zależy na tym, żeby zająć się marką narodową, że to, co mówimy ma sens. Były grupy fokusowe w różnych miastach w Polsce, były warsztaty design thinking, które cieszyły się wielką frekwencją, były badania jeden na jeden" – opowiada. Wspominając proces przeprowadzania badań, które potem stały się jednym z elementów raportu, badaczka podkreśla: "Działaliśmy, jeździliśmy, naprawdę mało spaliśmy i bardzo dużo pracowaliśmy. I mieliśmy wspólną wizję".

Barbara Mróz-Gorgoń pytana, dlaczego udostępniono błędny raport, odpowiada: "Zgoda. Zapłaciłam za to, poniosłam karę. Do tego obelgi, wyzwiska, nazywanie szmatą". Dodaje: "W tej chwili podpisuję się pod tymi słowami. Mam takie poczucie, że ta cała wiedza teoretyczna na temat PR-u kryzysowego bez doświadczenia fizycznego jest dużo mniej warta. Powiedzieć, że mądry Polak po szkodzie, to nic nie powiedzieć".

Czytaj też:
"Święta Tereso ratuj". W sieci kolejne nagranie z Mróz-Gorgoń
Czytaj też:
Awantura po wpisie dziennikarki. Stanowski nie wytrzymał

Źródło: Onet.pl
Czytaj także