"Żałosne przemówienie". Orędzie Macrona po zamieszkach we Francji zmiażdżone krytyką

"Żałosne przemówienie". Orędzie Macrona po zamieszkach we Francji zmiażdżone krytyką

Dodano: 
Prezydent Francji Emmanuel Macron
Prezydent Francji Emmanuel Macron Źródło: PAP/EPA / Ludovic Marin
"Tchórzliwa i zdezorientowana władza", "całkowicie przytłoczony sytuacją" – to tylko część zarzutów pod adresem Emmanuela Macrona po jego orędziu dotyczącym zamieszek we Francji.

Prezydent Emmanuel Macron zapowiedział ukaranie sprawców przemocy, ale jednocześnie przekonywał, że należy "usłyszeć gniew" protestujących i odpowiedzieć na społeczne niezadowolenie. Zapowiedział również zmiany w prawie umożliwiające zakazywanie niektórych zgromadzeń. Jego deklaracje nie przekonały jednak przedstawicieli francuskiej opozycji.

"Żałosne przemówienie"

Suchej nitki na słowach francuskiego prezydenta nie zostawił m.in. Jordan Bardella, który nazwał wystąpienie Macrona "żałosnym". – Tchórzliwa i zdezorientowana władza nie ma już nic do powiedzenia Francuzom, nic im do zaproponowania – stwierdził. Bardella, który zarzucił rządzącym, że nie są w stanie zapewnić obywatelom bezpieczeństwa.

Równie ostro wypowiedział się Bruno Retailleau, były minister spraw wewnętrznych i kandydat na prezydenta Francji. Polityk ocenił, że Macron "wydaje się całkowicie przytłoczony sytuacją" i nie jest w stanie przeciwstawić siły państwa chaosowi zagrażającemu Republice. Retailleau wezwał także prezydenta do ogłoszenia stanu wyjątkowego.

Były premier krytykuje Macrona. "Wolałbym decyzji"

Krytyka spadła na Macrona również ze strony jego dawnego współpracownika, Édouarda Philippe'a, który w latach 2017–2020 kierował francuskim rządem. – Wolałbym, podobnie jak miliony Francuzów, decyzji i inicjatyw umożliwiających powrót do porządku oraz odbudowę autorytetu państwa, ukaranie szabrowników i wandali – napisał były premier.

Wystąpienie Macrona spotkało się także z krytyką ze strony lewicy. Liderka Zielonych Marine Tondelier zarzuciła prezydentowi unikanie odpowiedzialności za kryzys. Z kolei Fabien Roussel, lider francuskich komunistów, zarzucił Macronowi pominięcie problemów ekonomicznych, które znalazły się wśród głównych przyczyn protestów. – W ciągu 8 minut i 30 sekund mógłby wezwać do zachowania spokoju oraz udzielić odpowiedzi młodzieży, pracownikom i emerytom w sprawie wysokich kosztów życia – stwierdził.

Francja po weekendzie zamieszek

W ostatnich dniach na ulicach Francji doszło do gwałtownych zamieszkach. Według różnych szacunków w protestach przeciwko rosnącym kosztom życia, nierównościom społecznym i pogarszającej się jakości usług publicznych uczestniczyło od 550 do 800 tys. osób. W Paryżu, Marsylii, Lyonie i innych miastach doszło do starć z policją, podpaleń i grabieży. W samej Marsylii zniszczonych lub splądrowanych zostało ponad 500 sklepów i punktów handlowych.

Według najnowszych informacji po weekendowych zamieszkach zatrzymano blisko 2400 osób. Minister spraw wewnętrznych Laurent Nuñez wskazał, że za część aktów przemocy odpowiadały środowiska skrajnej lewicy, do których dołączyli przestępcy.

W orędziu prezydent zapewnił, że sprawcy przemocy zostaną ukarani. – Będziemy bezkompromisowi wobec wandali i tych, którzy uciekają się do przemocy – oświadczył w niedzielę wieczorem Emmanuel Macron.

Czytaj też:
"Niespotykana przemoc". Macron zabrał głos ws. zamieszek
Czytaj też:
Polityk Lewicy zestawił burdy we Francji z Marszem Niepodległości

Źródło: Wirtualna Polska
Czytaj także