Premier Donald Tusk poinformował, że już we wtorek podpisał wniosek do prezydenta Karola Nawrockiego w sprawie nominacji ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego na wicepremiera.
Tusk chce, aby Domański został wicepremierem
Szef rządu zapowiedział wystąpienie do prezydenta o mianowanie Andrzeja Domańskiego na wicepremiera we wtorek podczas sejmowej debaty nad wnioskiem PiS o wotum nieufności wobec ministra. Przeciwko wnioskowi o wotum nieufności wobec Andrzeja Domańskiego głosowało we wtorek 234 posłów, 204 było za odwołaniem Domańskiego, nikt nie wstrzymał się od głosu. Aby odwołać ministra, potrzeba było 231 głosów.
Kuźmiuk: Bal na Titanicu trwa
Zbigniew Kuźmiuk, poseł PiS, komentując decyzję premiera o tym, aby Andrzej Domański został wicepremierem, powiedział DoRzeczy.pl, że "Tusk zachowuje się tak, jakby bawił się państwem i przyszłym losem Polaków".
– To jest coś niesamowitego, zwłaszcza że – wszystko na to wskazuje – akcja z Domańskim na wicepremiera – była przygotowana wcześniej. Tusk opublikowali zdjęcie, gdzie podczas debaty podpisuje wniosek do prezydenta o awans Domańskiego. PR-owcy uznali, że to będzie zgrabna zagrywka – dodał.
Poseł PiS ocenił, że "to wygląda tak, jakby trwał bal na Titanicu". – Titanic płynie na górę lodową, a rządzący mają 120 kilku ministrów i wiceministrów, i czterech wicepremierów. Zabawa trwa więc w najlepsze – mówił.
Poseł PiS zauważa "iskierkę nadziei"
Zbigniew Kuźmiuk zauważył jednak, że posunięciu, jakim jest powołanie Andrzeja Domańskiego na wicepremiera, jest "iskierka nadziei".
– W podobny sposób Tusk zachował się w stosunku do Rostowskiego na rok przed ucieczką do Brukseli. Byle jakiego ministra finansów, do którego były także potężne zastrzeżenia, awansował na wicepremiera. Myślę, że powtarza ten schemat – ocenił.
Dramatyczny stan finansów publicznych
Pytany o stan finansów publicznych i o to, co zastanie przyszły rząd, jeśli się zmieni w 2027 roku, wyjaśnił, że "dramatycznym wyzwaniem będzie to, że państwowy dług publiczny, czyli zapisany w konstytucji i w ustawie o finansach publicznych, przekroczy 55 proc.".
– Wprawdzie zostanie to zapewne ogłoszone dopiero w 2028 roku, ale przekroczenie progu ostrożnościowego oznacza, że następny budżet musi być w zasadzie zrównoważony, co trudno sobie wyobrazić, bo przejście z deficytu rzędu 300 mld zł do budżetu prawie bez deficytu, w naszych warunkach, wydaje się niemożliwe – tłumaczył.
Poseł PiS podkreślił, że w takiej sytuacji nie będzie np. podwyżek płac w sferze budżetowej przez parę lat.
– Waloryzacja emerytur tylko poziomem inflacji, a nie dodatkowym wzrostem płac w gospodarce. Zakaz finansowania nowych inwestycji i na poziomie centralnym, i na poziomie lokalnym. Więc to jest tak naprawdę gigantyczny kryzys. I to stanie się najprawdopodobniej już w następnym roku, jeżeli zrealizowany zostanie deficyt, który rząd planuje – powiedział.
Czytaj też:
"Złożę wniosek". Tusk chce nowego stanowiska dla Domańskiego Czytaj też:
Pałac Prezydencki reaguje na ruch Tuska. "Kpina i śmianie się Polakom w twarz"
