W ubiegły czwartek odbyło się kolejne posiedzenie sztabu kryzysowego poświęconego sytuacji w zoo w Łącznej. Po spotkaniu zorganizowano briefing prasowy z udziałem przedstawicieli samorządu, prokuratury i ogrodu zoologicznego. Marcin Witkowski, zastępca prokuratora okręgowego w Świdnicy, poinformował, że czynności prokuratury na terenie placówki zakończyły się już w środę. Zapowiedział również wycofanie funkcjonariuszy policji oraz powrót pracowników do codziennych obowiązków.
Sprawa wywołała duże kontrowersje. Do sytuacji odniosło się Ministerstwo Klimatu i Środowiska. W opublikowanym na platformie X komunikacie resort zdementował informacje sugerujące jego udział w przygotowaniu operacji. W prywatnym zoo w Łącznej doszło w czwartek do interwencji służb. "Dementujemy – Ministerstwo Kultury i Środowiska nie uczestniczyło w przygotowywaniu lub planowaniu akcji organów ścigania w zoo w Łącznej. Wydano jedynie na wniosek Policji jedną zgodę na przemieszczenie tygrysa w ramach procedury CITES. Wniosek nie obejmował innych czynności organów ścigania" – przekazało ministerstwo. Resort podkreślił, że decyzje dotyczące zwierząt znajdujących się na terenie ogrodu pozostają w gestii prokuratury.
Bosak: Potrzebne śledztwo, ale w sprawie sprawców, a nie ofiar
Na jaw wychodzą nowe fakty. O sprawie napisał w mediach społecznościowych wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak. Polityk Konfederacji przytoczył treść rozmów z zamkniętej grupy, która – jak to określił – "splądrowała zoo". Zdjęcia pochodzą z profilu Świat Zwierząt Egzotycznych.
"Szokujące kulisy współpracy prokuratury, ludzi z okolic rządu i lewicowych fanatyków przy rajdzie na zoo w Łącznej" – podkreślił Bosak.
W przywołanych rozmowach czytamy m.in.: "Zwyczajowo mamy w lodówkach trochę ciał"; "W końcu będziemy mogli opróżnić lodówki"; "Wybieracie sobie kogo chcecie".
Jak podkreślił Bosak: "To musi się skończyć śledztwem, ale w sprawie sprawców, a nie ofiar".
Polityk Konfederacji wskazał dwa nazwiska
Wicemarszałek Sejmu zabierał głos w tej sprawie już wcześniej. Polityk Konfederacji wskazał na rolę, jaką odegrały w sprawie dwie osoby.
"Te dwie osoby warto mieć na radarze w kontekście rajdu Prokuratury Okręgowej w Świdnicy na zoo w Łącznej. Warto przyglądać się czy nie wypłyną jeszcze w tym kontekście. Pierwsza to prawa ręka Pauliny Hennig-Kloski, drugi to kandydat do Sejmu z list KO ze środowiska radykalnej lewicy – Zielonych, operujący zarówno w instytucjach w Warszawie jak i w promieniu paru kilometrów od Łącznej" – napisał na portalu X parlamentarzysta.
Bosak zamieścił screeny z biogramami wspomnianych osób. Chodzi o Monikę Dziadkowiec, dyrektor generalną w Ministerstwie Klimatu i Środowiska oraz Michała Suchorę, rzecznika prasowego partii Zieloni.
Czytaj też:
Afera wokół zoo. Bosak wskazał dwa nazwiska Czytaj też:
"Grażynokracja". Zajączkowska-Hernik zabrała głos
