O latających samochodach pisarze i nie tylko marzyli od wielu dziesięcioleci. Pojazdami unoszącymi się w powietrzu poruszali się członkowie utopijnego społeczeństwa przyszłości przedstawionego przez Stanisława Lema w „Powrocie z gwiazd”. Magiczne auto potrafiło latać w wydanej w latach 60. ubiegłego wieku książce „Bang, bang! Wystrzałowy samochód” pióra legendarnego pracownika brytyjskiego wywiadu Iana Fleminga (tego samego, który stworzył serię powieści i opowiadań o agencie 007). Latającymi „hovercarami” i„spinnerami” nad zrujnowanym San Francisco latali także bohaterowie książki Philipa K. Dicka „Blade Runner. Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?” i jej legendarnej ekranizacji w reżyserii Ridleya Scotta. Młodsi czytelnicy pamiętać mogą z kolei zaczarowany turkusowy Ford Anglia, który należał do Artura Weasleya i posłużył m.in. Harry’emu Potterowi z powieści pióra J.K. Rowling.
W trzeciej dekadzie XXI w. latające samochody stały się wreszcie nie tylko wytworem wyobraźni, ikonicznym motywem, symbolem wolności jednostki i technologicznego postępu. Są już produktem, który można zamówić.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
