KAROL GAC: Panie mecenasie, ma pan kontakt z Marcinem Romanowskim?
DR BARTOSZ LEWANDOWSKI: Niestety, niczego nie mogę powiedzieć na temat kontaktów z Marcinem Romanowskim. To dlatego, że jest to objęte tajemnicą obrończą, a z mojego doświadczenia wynika, że zarówno wszystkie moje wywiady, jak i innych obrońców są bardzo skrupulatnie oglądane i odtwarzane przez organy ścigania i prokuratorów. Podobnie jak w przypadku samych podsądnych.
Czyli nie może pan też wyjaśnić zagadki Naddniestrza, która tak dużym echem odbiła się w polskich mediach i w polskiej polityce?
Nie mogę. Myślę, że Marcin Romanowski, jeżeli sąd przyzna mu list żelazny, sam powinien te okoliczności wyjaśniać. Natomiast mogę powiedzieć, że ani sąd, ani prokuratura nie potwierdziły pobytu Marcina Romanowskiego na terenie Naddniestrza. Jedynie pan premier w swoim stylu stwierdził, że ma informacje, podobno z zaprzyjaźnionych służb, że na 99 proc. Marcin Romanowski jest w Naddniestrzu.
Pod koniec września Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował o przyznaniu tzw. listu żelaznego Marcinowi Romanowskiemu. Czy ta decyzja, biorąc pod uwagę kontekst polityczny, była dla pana pewnym zaskoczeniem?
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
