Dziesięć lat temu edukacją domową objętych było w Polsce 6,9 tys. uczniów, w zeszłym roku 63 tys.
Gwałtowny przyrost dzieci i młodzieży omijającej placówki oświatowe szerokim łukiem nastąpił w ostatnich latach, a jeśli kierująca edukacją narodową Barbara Nowacka nie spakuje się wreszcie i nie wyniesie z gmachu przy Alei Szucha w Warszawie, to wskaźnik ten szybko osiągnie niebotyczne rozmiary. Rolę nauczycieli przejmą rodzice i dziadkowie, w zamożniejszych domach zagnieżdżą się guwernerzy, a korepetytorzy przebierać będą w ofertach niczym w ulęgałkach.
Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
