Na froncie wywiadów od lat ścierają się nie tylko Rosja i Ukraina. Ścierają się również różne oceny rosyjskich intencji, różne interpretacje wydarzeń i różne wizje tego, dokąd powinna zmierzać amerykańska polityka w Europie. W samym środku tego sporu znalazł się John Ratcliffe.
Dyrektor CIA jest jednocześnie zaufanym człowiekiem Donalda Trumpa i szefem instytucji, która przez lata budowała wyjątkowo bliską współpracę z Ukrainą. Ma kierować aparatem wywiadowczym zaangażowanym w konfrontację z Rosją, a zarazem wspierać prezydenta, który – chociaż chaotycznie – publicznie zarzeka, że chce tę wojnę zakończyć. Paradoksalnie to sytuacja, w której jednak tak doświadczona historycznie organizacja jak CIA potrafi doskonale się odnaleźć. Dlatego zasadne jawi się pytanie, czy CIA realizuje politykę prezydenta czy to prezydent musi liczyć się z instytucją, która przez lata wypracowała własny sposób patrzenia na Rosję, własne relacje z Ukrainą i własną logikę działania.
Ukraina źródłem wiedzy USA o Rosji
Dla CIA wojna na Ukrainie nie zaczęła się w lutym 2022 r. Amerykański wywiad od lat rozwijał współpracę z Kijowem. Budowano kanały wymiany informacji, szkolono partnerów, rozwijano zdolności rozpoznawcze i analizowano rosyjskie możliwości. Ukraina stała się dla Waszyngtonu jednym z najważniejszych źródeł wiedzy o Rosji.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
