Obruszał się, gdy mówiono o jego nawróceniu. Powtarzał, że nie był poganinem, by miał się nawracać. Po prostu uznał Nowy Testament za całkowite wypełnienie obietnicy Pańskiej zawartej w Starym Testamencie. I stał się Żydem chrześcijaninem.
Roman Brandstaetter (1906– 1987), autor „Jezusa z Nazarethu”, jeden z największych pisarzy chrześcijańskich, „był – jak pisze Jan Grzegorczyk w wydanej właśnie nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka książce »Ukryty. Przypadki Romana Brandstaettera« – człowiekiem, którego życie rozpadało się na dwie nieprzystające do siebie części. Można powiedzieć, że niósł w sobie kryzys tożsamości. Ale był też swoim lekarzem. Przez całe życie leczył siebie. Nie poddawał się…”. Swojego Jezusa Roman Brandstaetter osadził w języku, realiach i tradycjach żydowskich. Można przyjąć, że w swoich utworach przywrócił Zbawicielowi semickie rysy. Nie mogło być inaczej. Ten wybitny pisarz chrześcijański był Żydem. Biblię poznał dzięki swemu dziadkowi, Mordechajowi Dawidowi Brandstaetterowi. To on nauczył go kochać Pismo Święte, wczytywać się w nie i odczytywać wciąż na nowo.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
