Simion: Von der Leyen nie jest "prezydentką" Europy
  • Ryszard CzarneckiAutor:Ryszard Czarnecki

Simion: Von der Leyen nie jest "prezydentką" Europy

Dodano: 
Ryszard Czarnecki (z prawej) na powyborczym wiecu partii AUR w Rumunii
Ryszard Czarnecki (z prawej) na powyborczym wiecu partii AUR w Rumunii Źródło: PAP/EPA
Z Georgem Simionem, liderem rumuńskiej prawicy, prezesem partii AUR i wiceszefem Europejskich Konserwatystów i Reformatorów rozmawia Ryszard Czarnecki

RYSZARD CZARNECKI: Rząd rumuński, a szerzej rzecz biorąc, wasze elity, które bezkrytycznie podchodzą do Unii Europejskiej, unieważniają wybory prezydenckie, dyskwalifikują kandydata na głowę państwa na podstawie plotek oraz aresztują Călina Georgescu, który cieszy się ogromnym poparciem wśród zwykłych Rumunów. Czego obawiają się władze w Bukareszcie?

GEORGE SIMION: To, co wydarzyło się w Rumunii, powinno niepokoić każdego Europejczyka, który wciąż wierzy, że wybory są podstawą demokratycznej legitymacji. W grudniu 2024 r. miliony Rumunów udały się do urn wybrać prezydenta kraju. Establishment polityczny nie przewidział wyniku Itury, a zamiast pozwolić na kontynuację procesu wyborczego – wybory unieważniono. Następnie Călinowi Georgescu uniemożliwiono start w powtórnych wyborach, wszczęto przeciwko niemu kilka postępowań karnych, aresztowano go, a następnie objęto aresztem domowym. Niezależnie od tego, co kto sądzi o Călinie Georgescu jako człowieku czy polityku, taki ciąg wydarzeń nieuchronnie rodzi poważne pytania o kondycję rumuńskiej demokracji. Władze boją się utraty kontroli. Od 35 lat Rumunią rządzi ten sam ekosystem polityczny. Establishment jest przerażony tym, że obywatele mogą w końcu zdecydować, że mają już tego dość.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Czytaj także