PRL był długo krajem zamkniętym; wyjazdy na Zachód możliwe były dopiero za Gierka.
Nie dotyczyło to jednak wybrańców, m.in. inżynierów dusz, pisarzy, którzy podróżowali, nawet kilka razy do roku, nie tylko do Paryża, Londynu, lecz także do krajów egzotycznych. Jan Kott np. do Chin, Wojciech Żukrowski do Indii, Wietnamu, pozujący na „włóczęgę z chlebakiem” Edward Stachura do Meksyku, Kanady, USA, na Bliski Wschód. To Związek Literatów, zwany Orbisem, finansował ich wyjazdy, diety, umożliwiał kupno dolarów po cenie urzędowej. Najczęściej jednak, niemalże masowo, wojażowali tzw. drużba cugiem do Kraju Rad na najrozmaitsze wymiany kulturalne, „wizyty przyjaźni”. W Związku Sowieckich Pisatieli była nawet polska sekcja, organizująca i nadzorująca ich przyjazdy.
Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
