Ponad 5 godzin trwało posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. W części jawnej głos zabrał prezydent Karol Nawrocki, a następnie rozpoczęły się rozmowy bez udziału kamer. Po zakończeniu obrad głos zabrali przedstawiciele Pałacu Prezydenckiego.
– Rada trwała długo, agenda miała tylko dwa punkty. Punkt dot. bezpieczeństwa narodowego był punktem szerokim, tak samo jak temat baz amerykańskich. Poziom wiedzy wszystkich uczestników został wyrównany. Obrady były w klauzuli tajnej. To, co mogę powiedzieć, że padł temat strategii bezpieczeństwa narodowego. Liczymy, że wkrótce rząd tę strategię przyjmie bez zmian. To strategia ustalona między MON a BBN, więc w pełnym poszanowaniu zasad wypracowania takich dokumentów. W momencie, gdy rząd dokument przyjmie, jeśli nie będzie zmian, pan prezydent bardzo chętnie go przyjmie – przekazał szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki.
Przydacz: Minęło już zbyt wiele czasu
Minister Marcin Przydacz powiedział z kolei, że "dyskusja dotyczyła obecności wojsk USA w Polsce w kontekście negocjacji, zabiegów strony polskiej o rozlokowanie bazy amerykańskiej na stałe".
– To proces, który rozpoczął się 3 września 2025 roku, podczas wizyty prezydenta Nawrockiego w Waszyngtonie. Wówczas ta tematyka stanowiła oś rozmów z prezydentem Donaldem Trumpem. Minęło wiele miesięcy i to zielone światło wypracowane przez prezydenta Nawrockiego w Białym Domu nie zostało wykorzystane jako okno możliwości przez stronę rządową. Stąd prezydent zdecydowała, że dzisiejsza RBN będzie poświęcona odpytaniu rządu, jak wygląda ta sytuacja z perspektywy negocjacyjnej. Jasne jest, że szczegóły finansowe, infrastrukturalne muszą zostać wykonane przez stronę rządową. (...) Pan prezydent i my mamy nadzieję, że strona rządowa przyspieszy działania – wskazał szef Biura Polityki Międzynarodowej.
– Główne oczekiwanie wobec MON. Mam głębokie przekonanie, że wicepremier Kosiniak-Kamysz chciałby, by taka baza w Polsce powstała, co do innych członków rządu nie mam 100 proc. pewności. Potrzebna jest determinacja. Aby wicepremier Kosiniak-Kamysz był odpowiednio zmotywowany i zaczął działać. Potrzebna jest specustawa, wynegocjowane porozumienie. Zbyt dużo czasu zmarnowano – podkreślił Przydacz.
