W czasie gdy przed Trybunałem Konstytucyjnym rozgrywały się wydarzenia związane z wizytą głowy państwa, TVP Info nie uruchomiła relacji na żywo. Stacja ograniczyła się do zamieszczenia w internecie tekstowego opisu wydarzeń, i to z opóźnieniem. Tymczasem konkurencyjne kanały informacyjne, w tym TVN24, Polsat News, Newsmax Polska, Republika i wPolsce24, prowadziły transmisje. TVP Info zakończył nadawanie programu o godz. 00.01, po czym na antenie pojawiły się powtórki.
W poniedziałek KRRiT przekazała, że otrzymał skargi od widzów mediów publicznych. Przewodnicząca Agnieszka Glapiak zażądała od władz TVP wyjaśnień dotyczących przyczyn niepokazywania wydarzeń na żywo.
Wielka wpadka TVP podczas nocnych wydarzeń w TK. "Błąd ludzki"
Telewizja Polska, jak dotąd, nie odpowiedziała na pytania dotyczące powodów takiej decyzji. Milczy również dyrektor Telewizyjnej Agencji Informacyjnej Grzegorz Sajór.
Według jednego z rozmówców serwisu Press.pl, który zna kulisy sprawy, za sytuacją nie stały względy polityczne. Problem miał wynikać z błędnego założenia, że nocą nie wydarzy się już nic istotnego.
– Błędnie założono, że już nic nie będzie się działo i pracownicy poszli do domu – stwierdza.
Rozmówca zwraca uwagę, że ponowne uruchomienie emisji po zakończeniu pracy zespołu nie jest kwestią kilku minut. W tym czasie pracownicy zdążyli się rozejść, system został wyłączony, a przygotowania do porannego programu były już zakończone. Nie wyklucza również, że później zapadła kolejna nietrafiona decyzja o rezygnacji z relacji.
– Być może też ktoś podjął później złą decyzję, żeby już odpuścić, bo jednak Karol Nawrocki był tam cztery godziny. Po prostu seria ludzkich pomyłek – stwierdza.
Podobną wersję przedstawia kolejny pracownik TVP, z którym rozmawiał serwis. Jego zdaniem osoby odpowiedzialne za emisję nie potraktowały wydarzeń jako sytuacji wymagającej odejścia od standardowego harmonogramu.
– Nie uwzględniono specyfiki tego dnia i danego wydarzenia. Podążano zgodnie z planem, a trzeba było potraktować to jako sytuację nadzwyczajną – mówi.
Z informacji rozmówcy wynika, że w TVP nie planuje się wyciągania konsekwencji wobec pracowników. Uznano bowiem, że nie doszło do celowego zaniedbania ani działania w złej wierze.
Cała sprawa budzi jednak pytania o nocne zabezpieczenie pracy redakcji informacyjnej. W połowie września Telewizja Polska informowała przecież o wzmocnieniu gotowości zespołów na wypadek pilnych wydarzeń. W komunikacie zapowiadała zmiany w nocnej obsadzie Telewizyjnej Agencji Informacyjnej.
Jeden z rozmówców „Presserwisu” przekonuje, że system nocnych dyżurów działa, ale tym razem doszło do wyjątkowo niefortunnego zbiegu okoliczności. – Jest lepiej niż było, jest procedura nocna, więc emisja jest wykonalna, ale w przypadku Trybunału Konstytucyjnego wszystko zdarzyło się w najgorszym możliwym momencie, tuż po zamknięciu emisji i rozejściu się pracowników – mówi.
Czytaj też:
"Ten kraj tonie". Gortat apeluje do Polaków Czytaj też:
Znana aktorka nie wytrzymała. "Telewizor wyrzucę przez okno"
