Bezprecedensowy w stosunku do okresu po 1989 r. siłowy atak Donalda Tuska na Trybunał Konstytucyjny zmobilizował przywódców polskiej prawicy. Wydawało się, że późniejsze exposé Donalda Tuska, które podsumować można hasłem „nie cofniemy się ani o krok”, powinno skłonić liderów PiS, obu Konfederacji i Rozwoju Plus do choćby krótkiej narady. Jednak nic takiego nie nastąpiło, a zgłoszone w atmosferze szoku po akcji policyjnej zapowiedzi – czy to konstruktywnego wotum nieufności wobec Tuska, czy utworzenia rządu technicznego – miały sens jedynie jako okazja do pokazania, że prawa strona potrafi ze sobą rozmawiać. Przestudiujmy wydarzenia mijającego tygodnia pod kątem zdolności prawej strony do rozmawiania ze sobą.
Noc grozy
Kiedy ekrany telewizorów epatują scenami brutalnej siły i dramatycznymi ujęciami, gdy głowa państwa zderza się z kordonem policjantów, łatwo o ostre komentarze i pełne patosu hasła. Trzeba przyznać, że dramatyzm wydarzeń ściągnął w Aleję Szucha zarówno Jarosława Kaczyńskiego, jak i duet Sławomir Mentzen – Krzysztof Bosak oraz Mateusza Morawieckiego i Grzegorza Brauna.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
