To Adam Borowski w trakcie protestu przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego zacytował nagle „Margrabię Wielopolskiego” (słowa Jerzy Czech), który to utwór starsi pamiętają z genialnej interpretacji Przemysława Gintrowskiego:
Pan margrabia wciąż kroczy po linie Niebezpiecznie tak wysoko chodzić Przecież klęska go w końcu nie ominie Bo ma pecha, kto tutaj się rodzi Twej pogardy nikt ci nie wybaczy Myśmy ciemni, zapalni i łzawi A tyś dumny, tyś z nami nie raczył W narodowym barszczu się pławić Po co w twarze logiką nam chlustasz? Nie czytaliśmy Hegla jaśnie panie Dla nas Szopen – groch i kapusta I od czasu do czasu powstanie.
Bohaterem utworu jest Aleksander Wielopolski, naczelnik rządu cywilnego Królestwa Polskiego, który dbał m.in. o równouprawnienie Żydów i o reformy oświatowe, ale o odzyskanie niepodległości już niekoniecznie. To on opracował ustawę dopuszczającą użycie siły zbrojnej wobec ludności cywilnej. Decyzja ta była podstawą masakry bezbronnej ludności Warszawy dokonanej przez zaborcę 8 kwietnia 1861 r. na Placu Zamkowym.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
