Tego lata w odstępie miesiąca przyszły do Polski dwie fale afrykańskich upałów. Pobity został 100-letni rekord temperatury. Media wpadły w pogodową histerię, analogicznie zresztą jak przy arktycznych mrozach w zimie. W narracji dziennikarzy musiało powrócić głoszone od lat hasło tzw. betonozy. Reporterzy stracili tym razem okazję do happeningu ze smażeniem przed kamerą jajecznicy na trotuarze pośrodku rynku jakiegoś polskiego miasteczka, by wykazać, że to naturalna patelnia i postawić samorządowcom zarzut, iż rynek po remoncie nie jest zielony. Czy w polskich miastach rzeczywiście brakuje zieleni?
Salon miasta
Kto się domaga zieleni na centralnym placu miejskim, nie rozumie jego roli społecznej i kulturowej. Od zawsze był on miejscem spotkań i zgromadzeń ludzi oraz wydarzeń organizowanych przez władze. To tam świętowano, bawiono się, handlowano na targu, manifestowano, protestowano, dokonywano rewolucji i przeprowadzano egzekucje. Dziś na miejskich placach organizuje się koncerty muzyczne, jarmarki świąteczne, imprezy sylwestrowe, spektakle sztuki ulicznej, obchody świąt państwowych, wiece wyborcze oraz fety sportowe. Do tego wszystkiego potrzeba miejsca.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
