Oznaczałoby to zburzenie stojących w tym miejscu dwóch meczetów, Omara i Al-Aksa i, w rezultacie, wojnę na śmierć i życie z całym światem islamu.
Syjonistycznym mesjanistom to nie przeszkadza, nie ma bowiem takiej ceny, jakiej nie warto zapłacić, żeby na Ziemię przyszedł Mesjasz. A skoro powstanie Świątyni jest warunkiem sine qua non jego nadejścia, musi ona według nich powstać. Dla katolików taki żydowski Mesjasz, którego głównym zdaniem miałoby zbudować potęgę światowego Izraela nie może być nikim innym jak po prostu Antychrystem, tym bardziej, że wielu żydowskich mesjanistów nie ukrywa antychrześcijańskiego ostrza ideologii świątynnej – trzeba ją zbudować, żeby w ten sposób wykazać fałsz przepowiedni Pana Jezusa. Cóż, mimo tego dążenie do odbudowy Trzeciej Świątyni ma za sobą wsparcie chrześcijańskich syjonistów, głównie z USA, którzy to mają ogromny wpływ na politykę Waszyngtonu.
Jeśli ktoś myśli, że to co tu w skrócie opisałem to jedynie majaki i koszmary senne wąskiej grupki radykałów, to bardzo się myli. Walka o Wzgórze trwa i przybiera na sile. Jak doniósł portal kresy.pl w ostatni poniedziałek (28 września) na teren kompleksu meczetu Al-Aksa w Jerozolimie dostał się izraelski minister bezpieczeństwa narodowego Itamar Ben-Gwir wraz z setkami Izraelczyków. To ten sam polityk, który zasłynął wcześniej z opowieści o potrzebie zabijania kilkudziesięciu Palestyńczyków dziennie, niezależnie od ich winy i który to w podzięce za swoje zaangażowanie na rzecz przywrócenia dla Arabów kary śmierci został obdarowany przez żonę na pięćdziesiąte urodziny tortem z szubienicą. Wtargnięcie na Wzgórze dokonało się pod ochroną izraelskiej policji. Trudno się dziwić Palestyńczykom, którzy widza w tym po prostu prowokację.
Wejście odbyło się w trzecim dniu żydowskiego święta Sukkot. Według władz Jerozolimy izraelskie siły zamknęły skrzyżowania i ulice prowadzące przez Stare Miasto w kierunku kompleksu Al-Aksa. Palestyńskie władze podały, że uczestnicy wizyty tańczyli i śpiewali na dziedzińcach kompleksu. Na jego teren miało wejść około 900 osób – donosił polski portal.
„Jesteśmy właścicielami tego miejsca w Al-Aksa i w więzieniach, a życie więźniów-terrorystów zamieniliśmy w piekło” – powiedział Ben-Gvir. „Naród Izraela jest na drodze do całkowitego zwycięstwa, a dziś modlimy się w Al-Aksa, które jest najważniejszym miejscem dla narodu żydowskiego” – dodał. W związku z obchodami Sukkot izraelskie władze nakazały również zamknięcie części palestyńskich sklepów, kawiarni i restauracji w pobliżu kompleksu. Mieszkańcy niektórych rejonów mieli pozostać w swoich domach podczas żydowskich modlitw.
Od 2003 roku izraelska policja zezwala grupom Izraelczyków na codzienne wejścia na teren Al-Aksa z wyjątkiem piątków i sobót. Jednocześnie izraelskie władze regularnie wprowadzają ograniczenia dotyczące dostępu palestyńskich wiernych do kompleksu. W tym roku podczas pierwszej piątkowej modlitwy Ramadanu do Al-Aksa dopuszczono jedynie 10 tys. Palestyńczyków z okupowanego Zachodniego Brzegu.
Tyle informacje medialne, które dobrze pokazują też specyficzną rolę izraelskich sił porządkowych. To przecież dzięki ich ochronie możliwe są ekscesy polityków pokroju Ben Gwira. Nie mam wątpliwości, że takich prowokacji będzie coraz więcej, bo prawdziwym celem radykałów żydowskich jest całkowite przejęcie Wzgórza. Wojna światowa jest im niestraszna, przeciwnie. Wszystko to dokładnie opisałem w wydanej rok temu książce „Mesjasz i Trzecia Świątynia”. Dla tych, którzy chcą zrozumieć o co naprawdę chodzi syjonistycznym mesjanistom i jak ważny jest religijny wymiar konfliktu wybrałem jej odpowiedni fragment.

