Alarm obowiązywał przez około godzinę. W rejon zagrożenia skierowano myśliwce NATO, a lotnisko w Kownie zostało czasowo zamknięte.
Litewskie wojsko prowadziło następnie poszukiwania prawdopodobnych szczątków drona w pobliżu miejscowości Juodzionys na północy kraju. Według centrum zarządzania kryzysowego obiekt zniknął z radarów. Litewskie służby wojskowe twierdzą, że mógł nadlecieć z terytorium Polski.
Wojsko sprawdza, czy doszło do naruszeni przestrzeni powietrznej RP
W niedzielę Wojsko Polskie poinformowało, że sprawdza możliwość naruszenia przestrzeni powietrznej RP przez niezidentyfikowany obiekt. Na tym etapie nie było jednak potwierdzenia jego pochodzenia ani ostatecznej identyfikacji.
W związku z sytuacją ostrzeżenie powietrzne wydała również Łotwa. W niektórych regionach przy granicy z Litwą obowiązywał alarm w kolorze żółtym, ogłoszony z powodu możliwego zagrożenia. Później został odwołany.
Do incydentu doszło w czasie utrzymujących się obaw o bezpieczeństwo przestrzeni powietrznej państw wschodniej flanki NATO. W ostatnich miesiącach drony ukraińskie wielokrotnie wlatywały w przestrzeń powietrzną państw bałtyckich. Kijów wyjaśniał, że maszyny zbaczały z kursu w wyniku rosyjskich zakłóceń sygnałów nawigacyjnych.
Rumunia zestrzeliła dwa drony
W sobotę (17 października) rumuńskie myśliwce F-16 zestrzeliły dwa drony, które naruszyły przestrzeń powietrzną kraju nad Morzem Czarnym. Według władz były to odrzutowe drony uderzeniowe z rodziny Gerań, będące rosyjskimi odpowiednikami irańskich Shahedów.
W ostatnich dniach doszło również do ataków dronów na statki handlowe na Morzu Czarnym, w tym na jednostki znajdujące się na wodach terytorialnych Rumunii. Jeden z nich zatonął.
Czytaj też:
Wojna na Morzu Czarnym. Ukraina proponuje Rosji rozejm
