Jedną z przyczyn jest wojna z Iranem, która może ograniczyć możliwości działania Waszyngtonu w innych częściach świata.
Polska od lat zabiega o zwiększenie i utrwalenie obecności amerykańskich żołnierzy. Już w 2018 r. pojawiła się koncepcja "Fort Trump". W kolejnych latach współpracę rozwijano, a w 2022 r. Joe Biden ogłosił ustanowienie stałej obecności wojsk USA w Polsce. Objęła ona m.in. wysunięte dowództwo V Korpusu w Poznaniu. Znaczna część z około 10 tys. amerykańskich żołnierzy przebywających w Polsce nadal stacjonuje jednak na zasadzie rotacyjnej.
W czerwcu 2026 r. Rada Ministrów formalnie upoważniła MON do rozpoczęcia działań na rzecz utworzenia w Polsce stałej bazy Sił Zbrojnych USA. Rozmowy z Waszyngtonem mają dotyczyć m.in. lokalizacji, infrastruktury, kosztów oraz sposobu finansowania przedsięwzięcia.
Minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz informował wówczas, że Amerykanie pozytywnie odnieśli się do polskiej propozycji. Rozmowy były kontynuowane w lipcu.
Panetta: Trump jest bardzo nieprzewidywalny
Leon Panetta został zapytany przez "Fakt" o perspektywy powstania stałej amerykańskiej bazy w Polsce, a także o możliwość przesunięcia nad Wisłę części sił stacjonujących obecnie w Niemczech lub we Włoszech.
Były sekretarz obrony przypomniał, że pomysł przeniesienia części amerykańskich wojsk z Niemiec do Polski pojawiał się już wcześniej. Zwrócił jednak uwagę na zasadniczy problem – nieprzewidywalność obecnej administracji USA. – Mamy prezydenta, który jest bardzo nieprzewidywalny i w pewnym sensie nie jesteśmy pewni, co zamierza zrobić – powiedział Panetta.
Jego zdaniem ogromne znaczenie ma obecnie wojna z Iranem, która pochłania uwagę Waszyngtonu i może mieć wpływ na amerykańskie zaangażowanie w Europie. – W tej chwili myślę, że administracja znalazła się w pacie w Iranie, próbując zakończyć tę wojnę. I z tego powodu niezwykle trudno jest dokładnie przewidzieć, co Stany Zjednoczone zrobią, a czego nie zrobią w odniesieniu do Polski i w odniesieniu do NATO – ocenił.
Panetta uważa, że przedłużający się konflikt może ograniczyć możliwości reagowania Stanów Zjednoczonych na inne kryzysy. – Jeśli nie będziemy w stanie zakończyć wojny w Iranie, może to jak najbardziej związać mu ręce w kwestii właściwej reakcji na inne zagrożenia na świecie – zaznaczył.
Rosja może "przetestować NATO"
Były szef Pentagonu ostrzega jednocześnie przed działaniami Władimira Putina. Jego zdaniem, jeśli Rosja nie osiągnie swoich celów w Ukrainie, może próbować sprawdzić determinację państw Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Panetta nie wyklucza nawet ograniczonych incydentów militarnych. – Bardzo możliwe, że dopuści się nawet pewnych militarnych wtargnięć, aby przetestować NATO, przetestować artykuł piąty i sprawdzić, czy NATO pozostaje zjednoczone w obronie własnej – powiedział.
W jego ocenie Polska i pozostali europejscy członkowie NATO nie mogą więc opierać swojego bezpieczeństwa wyłącznie na tym, jakie decyzje podejmie Waszyngton. Panetta podkreślił, że NATO nadal pozostaje jednym z kluczowych sojuszy z punktu widzenia bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych. Jeśli jednak amerykańska polityka pozostanie nieprzewidywalna, Europa będzie musiała w większym stopniu polegać na własnych możliwościach.
– Jeśli Stany Zjednoczone pozostaną ambiwalentne lub nieprzewidywalne, kraje NATO, Polska i inne państwa nie mogą sobie pozwolić na bezczynne czekanie na działania Stanów Zjednoczonych. Będą musiały same działać – stwierdził.
Zdaniem byłego szefa Pentagonu europejskie państwa powinny wzmacniać własne zdolności obronne i zachować jedność. Ma to pokazać Rosji, że ewentualne wahania Waszyngtonu nie oznaczają słabości całego NATO.
