Orzeczenie dotyczy artykułu Bożeny Aksamit, który został opublikowany pod koniec 2018 roku na łamach "Dużego Formatu". Obszerny reportaż nosił tytuł: "Sekret Świętej Brygidy. Dlaczego Kościół przez lata pozwalał księdzu Jankowskiemu wykorzystywać dzieci?". Dziennikarka oskarżyła kapelana "Solidarności", wieloletniego proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku, m.in. o seksualną przemoc wobec nieletnich. W tekście pojawiły się również zarzuty dotyczące rzekomego związku duchownego z nastolatką, którego owocem miała być ciąża i samobójstwo popełnione przez dziewczynę.
Sprawa wywołała oburzenie. Doszło nawet do przewrócenia pomniku ks. Jankowskiego, którego dokonało trzech mężczyzn w nocy z 20 na 21 lutego 2019 r. Z kolei 7 marca 2019 r. Rada Miasta Gdańska pozbawiła ks. Henryka Jankowskiego tytułu honorowego obywatela miasta. Radni zdecydowali również o zmianie nazwy skweru imienia duchownego, a także trwałym demontażu pomnika.
Sędzia: Tekst oparty na opowiadaniach jednej osoby
Rodzina duchownego postanowiła walczyć o dobre imię księdza w sądzie. Po kilku latach zapadł wyrok. O sprawie poinformował w mediach społecznościowych Mariusz Popielarz, dziennikarz z Gdańska.
"WYGRANA! Sąd Apelacyjny w Gdańsku ogłosił wyrok prawomocny w sprawie zniesławienia ks. Henryka Jankowskiego. 'Gazeta Wyborcza' i jej wydawca spółka Agora zostały zobowiązane do opublikowania przeprosin rodziny ks. Jankowskiego, jak również wypłaty symbolicznych odszkodowań na Ich rzecz" – napisał Popielarz na Facebooku.
Jak czytamy we wpisie: "Przewodnicząca trzyosobowego składu sędziowskiego p. Teresa Karczyńska-Szumilas w swoim uzasadnieniu nie pozostawiła żadnych wątpliwości co do braku rzetelności pracy dziennikarskiej red. Bożeny Aksamit w tekście pt. 'Sekret Św. Brygidy' oraz jej zwierzchników w redakcji i wydawnictwie pp. Jarosława Kurskiego i Mariusza Burcharta". Dziennikarz przywołał słowa, jakie padły na sali rozpraw: "Nie można dopuszczać tekstu opierającego się jedynie na tym co napisze dziennikarz na podstawie opowiadań jednej osoby p. Barbary Borowieckiej. Strona pozwanego nie potrafiła poza tą rozmową przedstawić innych wiarygodnych dowodów". Popielarz zwrócił uwagę, że sędzia Karczyńska-Szumilas w swoim wywodzie poszła dalej. "Dziennikarz, który przytacza czyjeś wypowiedzi działać musi w ramach wskazanej dziennikarskiej staranności, podejmując próbę oceny wiarygodności tej informacji. Sąd starał się dociec prawdy we własnym postępowaniu i stwierdził, że relacje pani Borowieckiej na łamach gazety o rzekomym samobójstwie przez wyskoczenie przez okno gdańskim Dolnym Mieście, 16-letniej Ewy, która miała być z księdzem w ciąży, okazały się nieprawdziwe i zarówno archiwa sądowe jak i milicyjne w latach 1967-70 nie zanotowały takiego zdarzenia" – czytamy.
Pomnik ks. Jankowskiego ponownie stanie w Gdańsku?
Gdański dziennikarz przekazał, że "Gazeta Wyborcza" i Agora zostały zobowiązane do publikacji przeprosin na swoich łamach (na swój koszt) "czarną czcionką o wielkości 12, w czarnej ramce, bez prawa komentarza, w pięciu kolejnych wydaniach periodyku". Na tym nie koniec. Dziennik Adama Michnika i wydawca gazety zostali obciążeni kosztami sądowymi oraz symbolicznym odszkodowaniem po 1900 zł dla każdej z trzech sióstr zmarłego księdza.
Wyrok to jednak nie wszystko. "Stowarzyszenie 'Godność' i Komitet Budowy Pomnika zwrócą się do związku 'Solidarność' (wszak ksiądz był kapelanem stoczniowej 'Solidarności') o wystosowanie Memorandum do władz miasta Gdańsk o przywrócenie tytułu honorowego obywatela miasta Gdańska i ponowne postawienie pomnika księdza na Jego skwerze tuż przy bazylice Św. Brygidy. Mają zostać wznowione starania o wydanie przygotowanej jeszcze 10 lat temu książki pt. 'Kapłan przełomu'" – poinformował Mariusz Popielarz.
Ks. Henryk Jankowski zmarł 12 lipca 2010 roku w Gdańsku.
Czytaj też:
Gdańska kuria odmówiła ofierze ks. prałata Jankowskiego. "Sprawa zamknięta" Czytaj też:
Zmiany w honorowym obywatelstwie Gdańska. Powodem nowelizacji historia ks. Jankowskiego
