Była wicepremier gorzko: Twarde lądowanie. To jest sygnał alarmowy

Była wicepremier gorzko: Twarde lądowanie. To jest sygnał alarmowy

Dodano: 
Jadwiga Emilewicz
Jadwiga Emilewicz Źródło: PAP / Piotr Nowak
Od 2002 roku to pierwszy raz, kiedy zaliczamy takie twarde lądowanie – powiedziała Jadwiga Emilewicz, komentując decyzję Moody's o obniżeniu ratingu Polski

Agencja Moody's obniżyła długoterminowy rating Polski z poziomu A2 do A3. Jednocześnie perspektywa ratingu została zmieniona z negatywnej na stabilną. To pierwsze obniżenie oceny Polski przez Moody's od 2002 roku. Agencja uzasadniła swoją decyzję oczekiwanym "trwałym pogorszeniem" siły fiskalnej Polski. Moody's prognozuje, że deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych pozostanie na poziomie około 7 proc. PKB zarówno w 2026, jak i 2027 roku.

Według prognoz agencji dług sektora instytucji rządowych i samorządowych ma wzrosnąć z 59,7 proc. PKB w 2025 roku do 68,9 proc. w 2027 roku. Moody's zwrócił również uwagę na rosnące koszty obsługi zadłużenia i osłabienie skuteczności polityki fiskalnej.

Emilewicz: To jest sygnał alarmowy

Decyzję agencji komentowała w programie Polsat News Jadwiga Emilewicz, była wicepremier i minister rozwoju w rządzie Mateusza Morawieckiego. – Od 2002 roku to pierwszy raz, kiedy zaliczamy takie twarde lądowanie. Było obniżenie standardów wzrostu 2016-2017, ale potem te perspektywy szybko wzrosły – powiedziała.

Jej zdaniem decyzja Moody's jest potwierdzeniem procesu, który już wcześniej był widoczny w polskich finansach. – To jest sygnał alarmowy. To nie jest Grecja, ale to jest na pewno żółte światło, którego nie można dłużej ignorować – stwierdziła. Była wicepremier postawiła pytanie, czy obecna sytuacja powinna skłonić rząd do korekty polityki fiskalnej. – Rozwijamy się szybko, to prawda. Czy to jest czas na zmianę tego cyklu koniunkturalnego? Powiedziałabym nie, dlatego że ciągle odrabiamy straty – oceniła.

Emilewicz przekonywała jednocześnie, że dyskusja o stanie finansów publicznych nie powinna sprowadzać się wyłącznie do politycznego sporu. – Jest kilka obszarów w Polsce, wokół których chciałabym widzieć pewien rodzaj umowy społecznej. Umówmy się na energetykę, umówmy się na armię, umówmy się na pewne obszary polityki gospodarczej. Jedni powiedzą: zaciskać pasa, konsolidować finanse publiczne. Inni powiedzą: więcej polityki społecznej. To naturalny podział, jaki zawsze jest obecny w każdej gospodarce. Natomiast na kilka wątków wypadałoby się nam umówić – powiedziała.

Czytaj też:
"Kradną, kłamią, zadłużają", "wstyd na cały świat". Burza w sieci po decyzji ws. Polski

Źródło: Polsat News
Czytaj także