Incydent miał miejsce o godzinie 11.08 na północ od miejscowości Braniewo. W trakcie przelotu z Obwodu Królewieckiego rosyjski śmigłowiec Mi-8 "krótkotrwale" naruszył polską przestrzeń powietrzną.
"Śmigłowiec (...) naruszył polską przestrzeń powietrzną na maksymalną głębokość ok. 300 m i przebywał w niej przez 42 sekundy. Lot maszyny był obserwowany przez systemy radiolokacyjne Sił Zbrojnych RP. Poderwane zostały samoloty myśliwskie, a naziemne siły i środki pozostawały w stanie gotowości" – przekazało DORSZ.
Armia wskazuje, że charakter tego i podobnych incydentów, które miały miejsce w ostatnich dniach, pokazuje, że Rosja "po raz kolejny testuje gotowość naszej obrony powietrznej". Podkreślono, że "obsady systemów obrony powietrznej RP prowadzą całodobową obserwację, pozostając w ciągłej gotowości do zapewnienia bezpieczeństwa polskiej przestrzeni powietrznej".
Rosja testuje wschodnią flankę NATO
We wtorek minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz zamieścił w sieci wpis, w którym poinformował o kolejnym incydencie z rosyjskim samolotem. Tym razem był to Ił-20, który zbliżył się na odległość 40 km od polskiego wybrzeża. Maszyna została przechwycona przez polskie myśliwce.
"Rosja regularnie testuje wschodnią flankę NATO. Dziś znów nad Bałtykiem. To nie pojedyncze incydenty, ale element stałej presji. Polskie niebo jest pod stałym nadzorem, a Wojsko Polskie pozostaje w gotowości!" – napisał szef MON na swoim koncie na platformie X.
Przypomnijmy, że w czwartek 3 września polskie myśliwce przechwyciły innego Ił-20. Incydent miał miejsce 40 km na północ od Ustki. Z kolei w poniedziałek (31 sierpnia) polskie myśliwce przechwyciły rosyjskiego Ił-a, który znajdował się 30 km na północ od Łeby. Jak poinformował szef MON, nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej nad Bałtykiem.
Czytaj też:
Lubelszczyzna: Próba wykolejenia pociągów. Na miejscu pracują służby Czytaj też:
Były szef Agencji Wywiadu: Wojny pełnoskalowej w Polsce nie będzie
