Według ukraińskiego ministra rolnictwa Tarasa Wysockiego 220 mln euro miało zostać przeznaczone na bezpośrednie wsparcie rolników oraz poprawę płynności finansowej przedsiębiorstw rolnych.
Ukraina argumentowała, że rosyjskie ataki na infrastrukturę portową i ograniczenie eksportu drogą morską utrudniają sprzedaż tegorocznych zbiorów, co może zagrozić finansowaniu kolejnego sezonu zasiewów.
Ukraina prosiła KE o 220 mln euro dla rolników. Bruksela odrzuciła wniosek
O złożeniu wniosku w Brukseli Kijów informował w sierpniu. Komisja Europejska potwierdziła wówczas jego otrzymanie i wskazywała, że analizuje sytuację na ukraińskim rynku rolnym, w tym postępy zbiorów, możliwości logistyczne oraz konsekwencje zakłóceń eksportu przez Morze Czarne. KE nie podawała wtedy terminu decyzji.
Wysocki uczestniczył w poniedziałek (28 września) w posiedzeniu unijnej Rady ds. Rolnictwa i Rybołówstwa w Brukseli. Jak podało ukraińskie ministerstwo, apelował do państw UE o wsparcie dla niezakłóconego eksportu ukraińskich produktów rolnych oraz o rozważenie czasowego mechanizmu częściowej rekompensaty nadzwyczajnych kosztów logistycznych.
Kijów szuka pieniędzy w Banku Światowym
Według ministra alternatywnym źródłem finansowania dla ukraińskiego rolnictwa ma być preferencyjna pożyczka Banku Światowego w wysokości 250 mln dolarów. Ma ona pomóc sektorowi utrzymać płynność do końca roku. Wysocki ocenił jednocześnie, że sytuacja pozostaje trudna i już teraz konieczne jest przygotowanie finansowania na wiosenny sezon.
Ukraina i Rosja są nazywane "spichlerzem świata", ponieważ dostarczają około jednej trzeciej pszenicy sprzedawanej na świecie. Z powodu wojny na Ukrainie upadł transport przez porty nad Morzem Czarnym, a handel praktycznie zamarł.
Czytaj też:
Wojna na Morzu Czarnym. Ukraina proponuje Rosji rozejm Czytaj też:
"O tym się nie mówi". Ukraina naciska na Polskę za pośrednictwem KE
