Instytut Ordo Iuris odmówił udziału w programie grantowym obejmującym miliony dolarów, które mógł dostać od administracji prezydenta USA. Każdy z grantów proponowanych przez USA, oznaczał ogromne pieniądze, a największy z nich sprawiłby, że przez kilkanaście miesięcy Instytut Ordo Iuris otrzymałby łącznie ponad 11 mln zł.
Instytut Odro Iuris odrzucił propozycję grantów od USA
Mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes zarządu Fundacji Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, pytany przez DoRzeczy.pl o to, z czego utrzymuje się Instytut, wyjaśnił, że "Instytut Ordo Iuris od samego początku utrzymuje się z prywatnych datków Polaków".
– To jest model, który – swoją drogą – kopiujemy z think tanków amerykańskich, które budują szerokie grono przyjaciół i darczyńców, którzy utrzymują je regularnymi, niewysokimi darowiznami, które razem tworzą jednak kwotę zabezpieczającą niezależność – wyjaśnił.
Mec. Jerzy Kwaśniewski zauważył, że "w ten sposób nie ma żadnego podmiotu publicznego, który nas wspiera, nie wspiera nas ani polski rząd, ani europejskie fundusze, ani fundacje partii niemieckich, ale też nie ma żadnego jednego wielkiego darczyńcy, od którego na przykład zależałoby 10-15 proc. naszego budżetu i tym samym mógłby on dyktować kierunki działań, bez względu na to, jak my oceniamy sytuację i interes narodowy".
Mec. Jerzy Kwaśniewski wyjaśnia powody odmówienia amerykańskich grantów
Prezes zarządu Ordo Iuris zwrócił uwagę, że granty proponowane przez administrację prezydenta USA były trzy. – Zostały jednocześnie rozpisane przez Departament Stanu USA w miejscu wcześniejszych grantów USAID, które były kierowane do środowisk radykalnie lewicowych – podkreślił.
Mec. Jerzy Kwaśniewski zauważył, że obecnie rząd amerykański chce wspierać społeczeństwo chrześcijańskie, myśl suwerennościową i patriotyzm narodowy po to, żeby nadać nowy impuls konserwatywny na świecie.
Pytany o to, co się stało, że Instytut Ordo Iuris odrzucił granty z USA, które – mogłoby się wydawać – bardzo dobrze pasują do profilu Instytutu, odpowiedział, że "każdy z tych grantów idealnie wpisuje się w działalność Instytutu, nie tylko na poziomie krajowym, jak i na poziomie europejskim – tam, gdzie wiedziemy poważną debatę o reformie Unii Europejskiej, o zachowaniu suwerenności, organizujemy konferencje i prezentujemy raporty w Brukseli i w stolicach europejskich".
– Ale jednak poddaliśmy bardzo dokładnej analizie warunki grantów, bo gdzieś zawsze w człowieku siedzi to przeświadczenie, że "kto płaci, ten wymaga" – zaznaczył.
Mec. Jerzy Kwaśniewski podkreślił, że "jakiekolwiek uzależnienie od obcego rządu, bez względu na to, jak ważnym jest sojusznikiem w sprawie polityki suwerennościowej, powinno zapalać lampkę alarmową".
– Kiedy przejrzeliśmy bardzo dokładnie setki stron zasad i regulaminów amerykańskich grantów, to bez zaskoczenia stwierdziliśmy, że Amerykanie również płacąc, wymagają. Wymagają – de facto – włączenia się finansowanej organizacji z całą jej aktywnością w monolityczny blok polityki Departamentu Stanu, czyli polityki każdoczesnej administracji amerykańskiej. Dzisiaj jest to administracja Donalda Trumpa, za dwa lata to może być administracja jakiegoś socjalisty z Partii Demokratycznej – zwrócił uwagę.
Prezes Ordo Iuris zauważył, że to oznaczałoby przy grantach, które są udzielane na kilka lat, a mogą być jeszcze potem rozliczane przez kolejne lata, mogą być instrumentem nacisku.
– Mogą powodować, że organizacja, która raz zaakceptuje finansowanie, staje się partnerem każdej władzy amerykańskiej. W pewnym sensie w zamian za poważne finansowanie, sprzedaje możliwość samodzielnego definiowania swoich celów i samodzielnego definiowania na przykład pojęcia interesu narodowego – wyjaśnił.
W związku z tym Instytut Ordo Iuris zrezygnował z amerykańskich grantów i taką informację przekazał do Departamentu Stanu USA.
Dopytywany, czy Amerykanie byli zaskoczeni stanowiskiem Ordo Iuris, odpowiedział, że na tym etapie jeszcze trudno odpowiedzieć na pytanie o reakcję. – Podejrzewam, że odmowa złożenia wniosku grantowego jest rzadkością po stronie tych, którzy otrzymują tego typu ofertę. Z drugiej strony, znając Amerykanów, wiem, że z ich biznesowym podejściem szanują asertywność. I to jest to, na czym nam też zależy – podkreślił.
Mec. Jerzy Kwaśniewski dodał, że Instytut Ordo Iuris potrzebuje sojuszników i ma świetnych partnerów w Stanach Zjednoczonych wśród organizacji analitycznych, społecznych i politycznych.
– Tyle tylko, że w momencie, w którym się taki grant przyjmuje i ten grant staje się bardzo istotną częścią czyjegoś budżetu, to przestajemy być – de facto – partnerami i sojusznikami, a stajemy się filią i podmiotem zależnym – zwrócił uwagę.
W takiej sytuacji – jak wyjaśnił – zupełnie już inaczej wyglądałaby propozycja organizacji wspólnej konferencji, która wychodzi ze strony amerykańskiej. – To już nie byłby namysł równorzędnych partnerów w zakresie treści i postulatów konferencji, ale przyjmowanie zaleceń ze strony płatnika – dodał.
Instytut Ordo Iuris nie przyjmuje pieniędzy nawet od polskiego rządu
Instytut Ordo Iuris nie przyjmuje też pieniędzy od polskiego rządu. Przy obecnym zapewne nie byłoby to możliwe, ale przy rządzie prawicowym nie byłoby żadnego problemu. Mec. Jerzy Kwaśniewski pytany, dlaczego Instytut nie przyjmuje środków również od rządu, podkreślił, że "przez osiem lat rządów Zjednoczonej Prawicy trudno nawet zliczyć, ile razy dostawaliśmy pytania, czy nie złożylibyśmy wniosku o jakiś grant do tego, czy do innego funduszu".
– Bardzo wiele z tych grantów, wspierających dobre patriotyczne przedsięwzięcia, czy na przykład wspierające walkę z chrystianofobią, mogło być z całą pewnością wpisanych w obszar naszych celów statutowych – zaznaczył.
Jak jednak wyjaśnił, powody były inne niż w przypadku odmowy grantów z USA.
– Nawet przyjęcie środków od polskiego rządu jest jakimś wyzbyciem się niezależności, ale najważniejsze jest to, że przyjęcie finansowania publicznego powoduje uzależnienie od finansowania publicznego. Przy jakiejkolwiek zmianie rządu następuje tąpnięcie organizacyjne – zwrócił uwagę.
Podkreślił przy tym, że Ordo Iuris od samego początku wychodzi z założenia, że misja wspierania konserwatywnych rozwiązań ochrony prawa naturalnego jest potrzebna w czasie prawicowych rządów po to, żeby taki prawicowy rząd popychać w kierunku konserwatywnych rozwiązań, ale jeszcze bardziej jest potrzebna, kiedy opcja suwerennościowa, patriotyczna jest w opozycji.
– Musimy więc budować struktury finansowania na trudne czasy, a to można zrobić wyłącznie poprzez stworzenie silnej relacji zaufania z szerokim gronem prywatnych darczyńców, którzy gwarantują niezależność, ale jednocześnie mają szczere przeświadczenie o tym, że wyłącznie od nich zależy byt organizacji – mówił.
Mec. Jerzy Kwaśniewski wskazał, że Instytut Ordo Iuris od samego początku przyjął bardzo stanowczo politykę w tej sprawie.
– Dlatego też nie zdarzyło nam się nigdy przyjąć jakiejkolwiek darowizny czy jakiegokolwiek grantu ze strony władz publicznych, również krajowych, ale nawet ze spółek Skarbu Państwa albo z samorządów. Gdybyśmy takie środki przyjęli, to zawsze wtedy jest jakiś polityczny element, jest jakaś możliwość wytworzenia zależności, a to byłoby całkowicie sprzeczne z naszą misją – podkreślił.
Czytaj też:
Palestra i polityka. Wywiad z mec. Jerzym Kwaśniewskim Czytaj też:
Ordo Iuris po rozłamie na prawicy: Apelujemy o społeczną mobilizację
