"Miała być sensacja, a wyszło jak zwykle" – napisał Leśkiewicz w mediach społecznościowych. Jak ocenił, sprawa została "podkręcona przez ekipę szyderców" i sprowadzona do "kosmicznych rozmiarów afery". "Czepili się tematu jak rzepy końskiego ogona" – dodał.
Wcześniej "Gazeta Wyborcza" napisała, że Karol Nawrocki, jego żona i córka mają do dyspozycji trzy konie, które znajdują się w prezydenckim ośrodku w Promniku, około 100 km na wschód od Warszawy.
Publikacja wywołała poruszenie w obozie rządzącym. Premier Donald Tusk zamieścił w serwisie X archiwalne zdjęcie z konnej przejażdżki i napisał: "Jeździłem słabo, ale za swoje".
Konie prezydenta. Leśkiewicz: Za Kwaśniewskiego zbudowano nawet stajnię
Leśkiewicz zwrócił uwagę, że zwierzęta, w tym konie, były obecne w prezydenckich rezydencjach od początku lat 90. XX wieku i towarzyszyły kolejnym prezydentom RP. Przypomniał, że w okresie prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego zbudowano nawet stajnię.
Rzecznik Nawrockiego zestawił sprawę z problemami gospodarczymi państwa. "Gdy brakuje pieniędzy na służbę zdrowia, deficyt budżetu państwa osiąga rekordowe rozmiary, a długoterminowy rating kredytowy Polski został obniżony, po raz pierwszy od 24 lat, dostali rozkaz od »Kierownika«, by szukać kolejnych tematów zastępczych" – napisał.
"Jedyne, co potrafi ta ekipa, to kłamać i manipulować". Rzecznik Nawrockiego odpowiada
Jego zdaniem działania te mają odwracać uwagę opinii publicznej od poważniejszych problemów. "Bo jedyne co potrafi ta ekipa to kłamać i manipulować. Nie miejcie Państwo żadnych złudzeń, będą to robić codziennie" – wskazał Leśkiewicz.
Do wpisu dołączył link odsyłający do publikacji "Super Expressu". Gazeta podała, że historia zwierząt w ośrodku w Promniku sięga lat 90. "Konie za Lecha Wałęsy, stajnia za Aleksandra Kwaśniewskiego, a za Andrzeja Dudy – lamy i kuc. Lista dawnych mieszkańców rezydencji może wielu zaskoczyć" – czytamy.
Czytaj też:
Jaki zamieścił nagranie, Sikorski atakuje. "Pisowski arystokrata"
