"Oczekuję". Prezes SN wydał oświadczenie po ataku Żurka na sędziego

"Oczekuję". Prezes SN wydał oświadczenie po ataku Żurka na sędziego

Dodano: 
Zbigniew Kapiński i Waldemar Żurek
Zbigniew Kapiński i Waldemar Żurek Źródło: PAP
Waldemar Żurek zaatakował sędziego, który zgodził się na wydanie listu żelaznego Marcinowi Romanowskiemu. W obronie sędziego Konrada Mielcarka, stanął pierwszy prezes SN Zbigniew Kapiński, który wydał oświadczenie.

Sąd Okręgowy w Warszawie zgodził się na wydanie listu żelaznego Marcinowi Romanowskiemu. Postanowienie wydał sędzia Konrad Mielcarek.

Żurek zaatakował sędziego, który wydał Romanowskiemu list żelazny

W środę minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek zapowiedział, że prokuratura złoży zażalenie na to orzeczenie. Waldemar Żurek nazwał sędziego, który wydał orzeczenie tzw. "neosędzią". Ocenił też, że sędzia Mielcarek "jednoosobowo próbuje zapewnić nietykalność człowiekowi podejrzanemu o gigantyczne nadużycia w Funduszu Sprawiedliwości".

Waldemar Żurek stwierdził we wpisie, że "neosędzia ze stajni Ziobry" oświadczył w orzeczeniu, że "pisowskie prawo go nie wiąże, zasłaniając się konstytucją, którą przez lata deptano". "Gdy te same przepisy uderzają w obywateli – mają działać bezlitośnie. Gdy uderzają w partyjnego kolegę – nominat tamtej władzy wyrzuca ustawę do kosza. Zasada „swoi chronią swoich” tutaj nie zadziała" – napisał minister sprawiedliwości.

Pierwszy prezes SN wydał oświadczenie w sprawie ataku na sędziego

Oświadczenie w sprawie zaatakowanego przez Waldemara Żurka sędziego, wydał w poniedziałek pierwszy prezes Sądu Najwyższego Zbigniew Kapiński.

"Jako Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego nie mogę pozostać obojętny wobec wypowiedzi Ministra Sprawiedliwości – Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka dotyczących postanowienia Sądu Okręgowego w Warszawie z dnia 30 września 2026 r. w przedmiocie wydania listu żelaznego jednemu z posłów na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, a także osoby sędziego, który wydał to rozstrzygnięcie" – czytamy.

Zbigniew Kapiński podkreślił, że "z ubolewaniem przyjmuję, że Minister Sprawiedliwości, odnosząc się publicznie do wydanego orzeczenia, nie ograniczył się do jego krytyki prawnej ani do zapowiedzi skorzystania przez prokuraturę z przewidzianego ustawą środka zaskarżenia".

"Jego wypowiedzi odnosiły się również bezpośrednio do osoby sędziego, jego drogi zawodowej oraz przypisywanych mu motywacji. Padły określenia odwołujące się do statusu sędziego oraz jego rzekomych związków politycznych, a samo rozstrzygnięcie przedstawiono jako przejaw działania według zasady »swoi chronią swoich«" – napisał.

Zdaniem pierwszego prezesa SN "tego rodzaju wypowiedzi wymagają reakcji nie dlatego, że orzeczenia sądów miałyby pozostawać poza krytyką". "Przeciwnie – każde orzeczenie może być przedmiotem rzeczowej debaty publicznej, doktrynalnej krytyki czy kontroli w przewidzianym przez ustawę toku instancji" – dodał.

Podkreślił, że "istnieje jednak zasadnicza różnica pomiędzy krytyką orzeczenia a publicznym dyskredytowaniem sędziego, który je wydał i przypisywaniem mu politycznych, środowiskowych lub osobistych motywów działania". "Granica ta nabiera szczególnego znaczenia wówczas, gdy wypowiada się Minister Sprawiedliwości będący jednocześnie Prokuratorem Generalnym – przedstawiciel władzy wykonawczej stojący na czele instytucji, która występuje przed sądami jako uczestnik postępowań i której rozstrzygnięcia sądów mogą bezpośrednio dotyczyć" – zauważył.

"Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej stanowi, że sądy i Trybunały są władzą odrębną i niezależną od innych władz (art. 173), a sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom (art. 178 ust. 1). W demokratycznym państwie prawnym nie mogą być to puste deklaracje. Są one gwarancją dla obywatela, że sędzia rozpoznający jego sprawę, nie będzie kierował się oczekiwaniami władzy wykonawczej, stanowiskiem tego czy innego Ministra Sprawiedliwości, przewidywaną reakcją polityczną ani obawą przed osobistymi konsekwencjami wydanego rozstrzygnięcia" – czytamy w oświadczeniu.

Zbigniew Kapiński zauważył, że "niezawisłość sędziego nie oznacza wolności od krytyki". "Oznacza natomiast wolność od nacisku. Z tego właśnie względu przedstawiciele władzy wykonawczej powinni zachować szczególną powściągliwość, komentując sprawę pozostającą w toku oraz osobę sędziego, który wydał rozstrzygnięcie niezgodne z ich oczekiwaniami. Minister Sprawiedliwości może uważać orzeczenie za błędne. Powinien jednak kwestionować je za pomocą przewidzianych prawem środków zaskarżenia oraz argumentów prawnych, a nie poprzez personalne dezawuowanie sędziego, który je wydał" – napisał.

Pierwszy prezes SN zaznaczył w oświadczeniu, że "w państwie praworządnym absolutnie niedopuszczalne jest publiczne sugerowanie, że treść rozstrzygnięcia wynika z politycznej lojalności sędziego, jego przynależności do określonego środowiska czy zawodowych związków z przedstawicielami poprzedniej władzy". "Tego rodzaju wypowiedzi uderzają bowiem nie tylko w osobę sędziego, ale i zaufanie do całego wymiaru sprawiedliwości. Mogą też być odbierane przez innych sędziów jako sygnał, że wydanie rozstrzygnięcia sprzecznego z oczekiwaniami władzy wykonawczej może skutkować publicznym zakwestionowaniem ich zawodowej uczciwości, bezstronności i niezależności" – podkreślił.

Kapiński skrytykował Żurka

Zwrócił przy tym uwagę, że "szczególnie smuci fakt, że obecny Minister Sprawiedliwości, jeszcze jako sędzia, wielokrotnie zwracał uwagę na zagrożenia dla niezawisłości wynikające z oddziaływania władzy wykonawczej na sędziów". "W debacie publicznej odwoływał się również do przypadków, w których wypowiedzi Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry wobec sędziego były oceniane w kontekście wydawanych przez tego sędziego orzeczeń. Nie chodzi przy tym o rozliczanie dawnych wypowiedzi obecnego Ministra. Rzecz bowiem w tym, że standard ochrony niezawisłości sędziowskiej nie może zmieniać się w zależności od tego, kto w danym momencie sprawuje urząd Ministra Sprawiedliwości, którego sędziego dotyczy krytyka ani czy wydane orzeczenie odpowiada oczekiwaniom aktualnej większości politycznej" – przypomniał.

Zbigniew Kapiński podkreślił, że sędzia ma pozostawać niezawisły bez względu na moment swojego powołania, przebieg kariery zawodowej, osobę sprawującą urząd Ministra Sprawiedliwości oraz polityczną ocenę wydawanych przez niego rozstrzygnięć. "Szczególnego znaczenia nabiera to w sprawach budzących silne emocje społeczne i polityczne. To właśnie w takich sprawach rzeczywiste znaczenie zasady niezawisłości staje się najbardziej widoczne. Sędzia nie może kalkulować, jaka będzie reakcja tego czy innego ministra, prokuratury, tej czy innej partii politycznej czy mediów. Ma rozstrzygać zawisłe przed nim sprawy zgodnie z prawem, w granicach powierzonych mu kompetencji i zgodnie z własnym sumieniem" – czytamy.

"Nie przesądzam w tym miejscu ani prawidłowości wydanego postanowienia Sądu Okręgowego w Warszawie, ani rezultatu jego kontroli instancyjnej. Ocena ta należy do właściwego sądu odwoławczego i powinna następować w ramach przewidzianej prawem procedury. Oczekuję jednak od Ministra Sprawiedliwości – Prokuratora Generalnego respektowania standardów, których przestrzegania sam przez lata domagał się od swoich poprzedników. Konstytucyjna zasada niezawisłości sędziowskiej nie może być uzależniana od politycznej oceny osoby sędziego ani od akceptacji treści wydanego przez niego orzeczenia. Jej ochrona musi być jednakowa niezależnie od tego, kto sprawuje władzę i wobec którego sędziego jest stosowana" – zakończył oświadczenie.

Czytaj też:
Dał Romanowskiemu list żelazny. Sędzia zapowiada pozwanie ministra Żurka
Czytaj też:
Awantura o list żelazny dla Romanowskiego. Żurek: Błąd prokuratury

Źródło: DoRzeczy.pl / sn.pl
Czytaj także