Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński poinformował w rozmowie z Wirtualną Polską, że agenci CBA działają na polecenie Prokuratury Okręgowej w Szczecinie. – Zabezpieczają w tym momencie materiały na potrzeby śledztwa, ale o szczegóły proszę pytać prokuraturę – przekazał.
Jak dowiedzieli się dziennikarze WP, Centralne Biuro Antykorupcyjne nie prowadzi śledztwa w tej sprawie. Funkcjonariusze CBA zostali wysłani do Biura Rzecznika Praw Dziecka wyłącznie w celu zabezpieczenia materiałów.
Horna-Cieślak zdradziła, o jaką sprawę chodzi
Do sprawy odniosła się Monika Horna-Cieślak. W opublikowanym na platformie X komunikacie wyjaśniła, że czynności służb mają związek z głośną interwencją na warszawskiej Białołęce. "Biuro Rzecznika Praw Dziecka informuje, że w związku ze sprawą dotyczącą interwencji na warszawskiej Białołęce, właściwym organom wydane zostały wszystkie posiadane przez Biuro Rzecznika Praw Dziecka dokumenty zgodnie z obowiązującym prawem" – poinformowała Rzecznik.
Pod koniec września Prokuratura Krajowa poinformowała, że wpłynęło do niej zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przez Rzecznika Praw Dziecka przestępstwa przekroczenia uprawnień i fałszywych oskarżeń. Chodzi o interwencję Moniki Hornej-Cieślak w sprawie odebrania dzieci rodzicom z warszawskiej Białołęki.
Według portalu zero.pl, Rzecznik Praw Dziecka, spacerując chodnikiem, zauważyła matkę, która szarpała swoje dziecko i na nie krzyczała. Monika Horna-Cieślak zwróciła jej uwagę, na co kobieta odpowiedziała, używając wulgarnych słów. Do zdarzenia doszło w sierpniu tego roku.
RPD zawiadomiła policję, która – jak stwierdziło zero.pl, pod presją – wydała wobec rodziców nakaz opuszczenia mieszkania i zakaz zbliżania się do dzieci, co skutkowało umieszczeniem trzylatka i czterolatka w placówce opiekuńczo-wychowawczej. Portal, powołując się na słowa sądu rodzinnego, przekazał, że podjęte przez RPD działania "mogą nosić wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej", a "machina państwowa i urzędowa została tu uruchomiona w sposób rażąco nieproporcjonalny do zaistniałego zdarzenia".
Czytaj też:
Rzecznik Praw Dziecka odniosła się do głośnej afery. "Posiadam nagrania"
