W sondażu IBRiS Polakom zadano pytanie: "Kto Pana/Pani zdaniem w największym stopniu odpowiada za wzrost cen paliw?”. Jak się okazuje, respondenci widzą źródło problemów na stacjach zagranicą. Aż 64,8 proc. badanych wskazało Donalda Trumpa, jako winnego obecnego kryzysu. Zdaniem 25,2 proc. ankietowanych winny jest rząd Donalda Tuska. Tylko 0,9 proc. Polaków uznało, że winę ponosi prezydent Karol Nawrocki. Zdania w tej sprawie nie ma 9,1 proc. badanych.
Odpowiedzi wyraźnie różnią się pod względem preferencji partyjnych respondentów. W grupie głosujących na Koalicję 15 października winę Trumpa uznaje aż 90,8 proc. badanych. 1,8 proc. wskazało na Karola Nawrockiego, a 1,3 proc. na polski rząd.
Elektorat partii opozycyjnych uważa, że winę za wysokie ceny paliw ponowi rząd Donalda Tuska. Uważa tak 51,1 proc. ankietowanych. 44,6 proc. wskazało prezydenta USA, a 0,2 proc. prezydenta Polski.
Pozostali wskazali odpowiednio na Trumpa (64,7 proc.), rząd (9,4 proc.) oraz prezydenta (1 proc.).
Ceny paliw w środę
Minister energii Miłosz Motyka wydał najnowsze obwieszczenie dotyczące maksymalnych cen paliw. W środę (7 października) litr benzyny 95 będzie kosztować nie więcej niż 6,86 zł, benzyny 98 – 7,74 zł, a oleju napędowego – 7,80 zł.
Oznacza to, że za benzyny zapłacimy więcej odpowiednio o 7 i 8 groszy w porównaniu do wtorkowych limitów. W przypadku diesla sytuacja będzie odwrotna – maksymalna cena spadnie o 2 grosze.
Kolejne obwieszczenie ministra energii ma zostać opublikowane w środę i określi maksymalne ceny paliw, które będą obowiązywać w czwartek (8 października).
Nowa odsłona pakietu CPN (Ceny Paliw Niżej) została uruchomiona po wejściu w życie ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. W czwartkowym orędziu prezydent Karol Nawrocki ogłosił jej podpisanie. Jednocześnie skierował ustawę do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej.
Czytaj też:
Ropa może być tańsza. Jest nowa prognoza Czytaj też:
Obniżając ceny paliwa Polska złamała prawo? Bruksela już analizuje sprawę
